Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Gerard podziękował kierowcy, jakby ten był kelnerem w wytwornej restauracji i właśnie podał mu najstarsze wino pochodzące z lokalnej winnicy. Tymczasem facet po prostu zwracał mu resztę.

Nagle jednak zgięła się wpół, obróciła i zwymiotowała.
– Chyłka?
Przez moment się nie odwracała. Mruknęła pod nosem coś niezrozumiałego. Powoli zaczął się do niej zbliżać, ale zatrzymał się, kiedy wyciągnęła ku niemu otwartą dłoń.
– Wstrętny pasożyt – bąknęła. – Kręci mi się w brzuchu i wywołuje rigoletto.
– Chyba nie ma jeszcze zdolności kręcenia się.
– A co ty tam wiesz, Zordon.

– Nie mamy dowodów, inspektorze. A nawet gdyby udało nam się przekonać kogokolwiek, w niczym nie pomogłoby to pańskiemu przyjacielowi.
– Wypraszam sobie.
– Słucham?
– W żadnym wypadku nie nazywajmy tego sukinsyna moim przyjacielem. Przestrzelił mi dłoń, nie pamięta pani?

- W życiu nie słyszałem głupszego pomysłu - oświadczył.
- Bo nie było cię na świecie, kiedy twoi rodzice planowali dziecko.
- Ale to poziom dźwięku twojego głosu powinno się mierzyć w imbecylach.

- Mimo wszystko to konflikt interesów...
- Dla nas nic nowego. Tak się nazywa nasz związek, Zordon.

Chyłka powiodła wzrokiem po kartonach.
– Połowa z tego wystarczyła, żeby zabić Hankę Mostowiak – zauważyła.

- Jeszcze chwila i zmyłabym się stąd – rzuciła.
– To dlaczego siedzisz z otwartą kartą dań?
– Żebyś się głupio pytała.

- Magdalena Szmaglińska - odczytała - Mówi ci to coś?
- Tyle co ostatnie przemówienie premiera.
- Czyli absolutnie nic.
- Zgadza się.

- I nie odzy­waj się przed kamerą, jasne? Choćby Szreb­ska pytała, czy pój­dziesz z nią do łóżka.
– Byłoby to pyta­nie reto­ryczne, panie inspek­to­rze.

- To zgadywanki - oceniła, krzyżując ręce na piersi.
- Sir Arthur Conan Doyle nazywał to dedukcją.
- Daj spokój.

- Moralność wymaga, bym pomógł.
- Moralność taka, jak w przypadku pani Dulskiej.
- Proszę, bez odniesień do Zapolskiej.
- Wybacz.

- Prześledziłam cały proces sądowy podkomisarza- odezwała się policjantka, zanim weszli do zakładu.
- Super. A ja wyniki badań na temat tego, ilu mężczyzn na świecie przynajmniej raz podczas golenia zostawiło sobie hitlerski wąski. Tylko na chwilę, żeby sprawdzić, jak wyglądają. I wychodzi na to,że każdy.

– I żadnych schadzek z Kabelis. Ani tym bardziej z niemetalem z bloku pe w układzie okresowym.
Kordian zmarszczył czoło.
– Z Siarką – wyjaśniła. – I oprócz tego pij za dwoje. Ale tabletki idą w odstawkę.
– Jasne.

Nie na sensu przejmować się pożarem, który jeszcze nawet się nie tli. (...) Bo może nigdy nie wybuchnąć.

- Chciałabyś teraz się przytulić, co? - rzucił Oryński
- Tak bym tego nie określiła.
- A jak?
- Że mam niespodziewaną potrzebę kontaktu fizycznego z określonym przedstawicielem tego samego gatunku.
- Na jedno wychodzi.
- Tylko moje jest bardziej romantyczne.

– Kiedy będę wiedziała, czy to pasożyt, czy pasożytnica?
– W jedenastym, może dwunastym tygodniu. Wszystko zależy od tego, jakie będzie ułożenie płodu. – Ginekolog zawiesił głos. – Ale jeśli ma coś po pani, zapewne odwróci się do nas tyłem i tyle z tego będzie.

(...) Nie możesz cały czas anektować iks piątki.
- Nie anektuję. To nasz samochód.
(...)
A widzisz gdzieś w dowodzie swoje nazwisko, Leninie? - mruknęła. - Mam wyciągnąć telefon i zagrać ci hymn ZSRR?
- Nie trzeba.

- Postawmy sprawę jasno – powiedziała. – Jeśli kiedyś zobaczysz mnie biegającą, dzwoń od razu na policję, bo to będzie znaczyło tylko jedno: że przed kimś spierdalam.

- A to chujwa jedna… – syknęła cicho.
– Hm?
– Siarka.
– Wiem, o kim mowa, tylko nie słyszałem…
– Chujwa. Połączenie chuja z kurwą, Zordon.

- Nie po­wi­nie­neś od tego ucie­kać – ode­zwał się Ta­de­usz.
– Hm?
– Od ża­ło­by. Nie­prze­by­ta cią­gnie się za tobą, za­ci­ska się na twoim życiu i nie daje ci od­dy­chać.
– Nie za­mie­rzam prze­cież…
– Wiem, jak to teraz jest – uciął Ta­de­usz. – Dzi­siej­szy świat wy­ma­ga od cie­bie, żebyś jej nie prze­ży­wał. Psy­cho­lo­dzy dają nam okre­ślo­ny czas na ża­ło­bę, a spo­łe­czeń­stwo wy­ma­ga, żebyś szyb­ko wró­cił do normy, do zwy­kłe­go funk­cjo­no­wa­nia, prze­stał ubie­rać się na czar­no i tak dalej.