Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Biegnie boso do wielkiej miednicy, oblewa się cały zimną wodą i patrząc na swoje patykowate nogi mruczy. "Zdaje mi się, że trochę utyłem" .

Heluniu, bądź cicho, bo nigdy cię nie pocałuję - szepnęła strapiona matka. - Masz tu książkę i oglądaj obrazki, jak Pan Jezus był męczony.

A straszydło wciąż dziurawiło granit, który płakał i
z kamiennego łona wypuszczał coraz nowe pędy.
- Któż pan jesteś, panie majster?... - spytał student
zdumiony i przerażony krwawą robotą.
- Ja jestem Cierpienie - odpowiedziało widmo z
okrutnym kolcem. - Gdyby nie ja, dusze wasze
zostałyby do końca świata ziarnami maku, które śpią w
bryle materii...

Okropny jest w tobie ten pociąg do wojny, na której człowiek nie myje się przez całe miesiące, ażeby pewnego dnia zginąć.

Niektórym z tych, co przed chwilą ocierali się o mnie, przed siedmnastoma laty mogłem usługiwać w sklepie, a nie usługiwałem chyba dlatego, że żaden nie wstąpiłby tam.

Nie lubię takich, którzy mają dwie postacie: jedną swoją, drugą na zapas.

Nie jestem Chrystusem, ażeby poświęcać się za całą ludzkość.

Oni dla swoich celów umieją poruszyć wszystkie siły ziemskie, jakich my nawet nie znamy. Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, nawet — cierpliwie czekać...

[Idealizacja wspomnień lat młodzieńczych, Ignacy Rzecki]
Za moich czasów pryncypał był ojcem i nauczycielem swoich praktykantów i najczulniejszym sługą sklepu; jego matka lub żona były gospodyniami, a wszyscy członkowie rodziny pracownikami.

[Subiektywna ocena teraźniejszości, Ignacy Rzecki]
Dziś pryncypał bierze tylko dochody z handlu, najczęściej nie zna go i najwięcej troszczy się o to, ażeby jego dzieci nie zostały kupcami.

[Szacunek do Stanisława Wokulskiego, Ignacy Rzecki]
Nie mówię tu o Stasiu Wokulskim, który ma szersze zamiary, tylko myślę w ogólności, że kupiec powinien siedzieć w sklepie i wyrabiać sobie ludzi, jeżeli chce mieć porządnych.

Sława...co mi przeszkadza wyobrażać sobie, że już posiadam sławę na przykład na Syriuszu?

Kobieta potrzebuje być kochaną, ubóstwianą...to jej wynagradza ofiary, jakie ponosi w życiu...

Zdawało mu się, że każda rzecz jest chora albo zraniona, że skarży się: ,,Patrz, jak cierpię...", i że tylko on słyszy i rozumie jej skargi. A ta szczególna zdolność odczuwania cudzego bólu urodziła się w nim dopiero dziś, przed godziną.

"Kochanek wszystko wybaczy kochance, wyjąwszy drugiego kochanka"
Niekiedy trzeba wybaczyć trzech
albo czterech!…—odezwał się ze śmiechem siedzący obok niego Francuz.

Człowiek niekiedy głupieje, ale też niekiedy odzyskuje rozum...

Wódka dla starego to jak mleko dla dziecka. Na starość krew stygnie, rozum słabnie, ręce i nogi sztywnieją. Dlatego Pan Bóg powiedział do człowieka: "Naści wódkę, człowiecze, żebyś nie zmarzł i nie był podobny bydlęciu!" (ojciec Ludwika Lachowicza).

Noc zapadła, ale jednocześnie zniknęły mi z oczu brzegi. Byłem sam na ogromnej smudze wody, w której odbijały się nikłe gwiazdy.

Czort wie, na co jemu ta angielszczyzna? Przecie można ożenić się będąc nawet głuchoniemym...

Ale ja nie dbam o taki świat, który dwoje ludzi skazuje na tortury za to tylko, że się kochają. Nienawidzieć się wolno - dodała z gorzkim uśmiechem - kraść, zabijać...wszystko, wszystko wolno, tylko nie wolno kochać...

Nieraz spostrzegłem, że najlepszym lekarstwem na nasze własne kłopoty jest cudzie nieszczęście.

- Co ty jesteś? - mówi do figury.
- Ja jestem kobieta - odpowiada mu postać głosem tak cienkim, że wniknął mu w serce jak sztylet fenicki.
"Kobieta?… - myśli pisarz. - "Tego mnie nie uczono w kapłańskiej szkole." - Kobieta?… - powtórzył. - A co masz o tutaj?…
- To moje oczy.
- Oczy?… Cóż ty zobaczysz takimi oczami, które od lada światła mogą się rozpłynąć.
- Bo moje oczy nie są do tego, żebym ja nimi patrzyła, tylko żebyś ty w nie patrzył - odpowiedziała figura.
"Dziwne oczy!" - rzekł do siebie pisarz, chodząc po pokoju.
Znowu przystanął przed postacią i zapytał:
- A to co masz?
- To moje usta.
- Przez bogi! umrzesz z głodu - zawołał - bo tak małymi ustami najeść się nie można…
- One też nie są do jedzenia - odparła figura - tylko żebyś ty je całował.
- Całował? - powtórzył pisarz. - I tego nie uczono mnie w kapłańskiej szkole… A to o… co to masz?
- To moje rączki.
- Rączki?… Dobrze żeś nie powiedziała, że to ręce, bo takimi rękoma nic byś zrobić nie potrafiła, nawet udoić owcy.
- Moje rączki nie są do roboty.
- Tylko do czego? - zdziwił się pisarz, rozstawiając jej palce…
(Jak ja twoje, Kamo - rzekł następca, pieszcząc drobną rączkę kapłanki.)
- Tylko do czego są takie ręce? - pytał pisarz figury.
- Ażebym nimi ciebie obejmowała za szyję.
- Chcesz mówić: za kark?… - wrzasnął przerażony pisarz, którego kapłani zawsze chwytali za kark, gdy miał otrzymać plagi.
- Nie za kark - rzekła postać - tylko o tak…
I objęła go - ciągnął książę - rękoma za szyję, o tak… (Tu otoczył się rękoma kapłanki.) - I przytuliła go do swej piersi o tak, o… (Tu przytulił się do Kamy.)
…Wtem zadrżała ziemia, pałac zniknął, znikły psy, konie i niewolnicy. Wzgórze pokryte winogradem zmieniło się w opokę, drzewa oliwne w cierń, a pszenica w piasek…
Pisarz, gdy ocknął się w objęciach kochanki, zrozumiał, że jest takim nędzarzem, jakim był wczoraj na gościńcu. Ale nie żałował swoich bogactw, ponieważ miał kobietę, która kochała go i pieściła!