Krążą o mnie plotki wyssane z wielkiego palca czyjejś brudnej nogi.
Nie masz pojęcia, jak ja czasem cierpię, zupełnie bez wyraźnego powodu.
Lepiej jednak skończyć nawet w pięknym szaleństwie niż w szarej, nudnej banalności i marazmie.
Pogardzam wszystkimi i mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam.
Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości.
Szczęście nie znosi za sobą pościgu. Napastowane – odwraca się i zaczyna prześladować napastnika.