Powieść z 1891 roku uważana za duchową autobiografię autora.
Naturalność jest także pozą, i to jedną z tych, jakie znam, jedną najbardziej irytującą.
Były chwile, kiedy zło uważał tylko za środek do urzeczywistnienia swych wyobrażeń o pięknie.
Aż nadto chętnie oddajemy to, czego sami najwięcej potrzebujemy.
Ja już teraz niczego nie chwalę ani nie ganię. To głupie stanowisko wobec życia.
Każde ograniczenie jest fatalne. W miarę - to posiłek nieodzowny. Nadmiar - to uczta.