Powieść z 1891 roku uważana za duchową autobiografię autora.
Chcę zawsze wszystko wiedzieć o nowych przyjaciołach, a nic o starych.
W Izbie Gmin nie ma nikogo, kogo by warto malować, chociaż niejednego przydałoby się wybielić.
Nasze babki malowały się, by prowadzić świetne rozmowy. Róż i dowcip szły w parzę.
Doświadczenie nie ma żadnej wartości moralnej; to tylko nazwa, jaką ludzie nadali swoim błędom.
Aby odzyskać młodość, uczyniłbym wszystko, z wyjątkiem ćwiczeń, rannego wstawania i cnotliwości.