Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Niemców

Zobacz listę Niemców

Niemcy wg. profesji

Z jakichś niezrozumiałych dla mnie wówczas powodów nie potrafiłem się od niej odczepić. A przecież jej niewierność graniczyła z obsesją: gdy chciała wystawić mnie do wiatru, potrafiła pójść z każdym spotkanym w barze facetem, a im większy był z niego brudas i menel, tym bardziej ją to rajcowało. Stałym usprawiedliwieniem takiego postępowania były dla niej nasze kłótnie i awantury. Bez przerwy powtarzałem sobie, że nie wszystkie kobiety na świecie to kurwy, tylko mnie się taka trafiła.

Nasze społeczeństwo umie tylko przeceniać albo nie doceniać.

W społeczeństwie kapitalistycznym przegrani tyrają dla zwycięzców, dlatego istnieje takie zapotrzebowanie na przegranych. Co ja o tym sądzę? Uważam, że tych problemów nie rozwiąże się na drodze politycznej i że do szczęścia zabraknie nam czasu.

Pisanie nigdy nie było dla mnie problemem. Jak sięgnę pamięcią, zawsze pisałem tak samo; nastawiałem radio na stację z muzyką klasyczną, zapalałem papierosa albo cygaro, otwierałem butelkę. Resztę robiła maszyna. Ja musiałem tylko przy tym być. Pisanie pozwalało przetrwać, kiedy życie nie miało mi nic do zaoferowania, kiedy życie jako takie było teatrem grozy. To maszyna mnie pocieszała, mówiła do mnie, zabawiała mnie, była moją ucieczką. Właśnie po to przede wszystkim pisałem: żeby uciec, uciec przed wariatkowem, uciec przed ulicą, uciec przed samym sobą.

Otaczają nas umarli, którzy zdobyli władzę, bo żeby zdobyć władzę, trzeba koniecznie najpierw umrzeć.

Nie zostawiajmy życia na łasce idiotów, żeby je rozlali jak jakąś marną owsiankę (...).

Najlepsi nie zawsze docierają na szczyt, tak samo w literaturze, jak muzyce, malarstwie, aktorstwie, polityce czy czymkolwiek, cholera. To nic nowego w dziejach Ludzkości.

Ale pisanie to dziwna sprawa: nigdy donikąd się nie dociera; można być blisko, ale nigdy u celu.

Publiczność Artystyczna zawsze jest nieprzyzwoita. Bardziej podziwia człowieka za to, jak żyje, a nie za to, co tworzy. Szczególnie lubi szaleńców, morderców, nałogowców, samobójstwa, przypadki głodu...a jednak publiczność Artystyczna, która później otacza szacunkiem jednego z takich, to ta sama publiczność, która wpędziła go w wódę, obłęd, narkotyki, bo nie potrafił znieść widoku ich ryjów albo postępowania.

W dawnych czasach życie pisarzy było ciekawsze od ich książek - rzekł. A teraz ani ich życie, ani książki nie są interesujące.

Wszystko oznacza kłopoty. Przypomniał sobie zasłyszane gdzieś zdanie: Życie to nieustanne kłopoty.

Joanny d'Arc nie bujają same w obłokach: na drugim krańcu huśtawkowej deski zawsze usadowi się jakiś Hitler. Dobro i zło. Stara, znana opowieść.

Usiadłem na dywanie, czując światło elektryczne i alkohol płynący w moim wnętrzu jak wezbrana rzeka, zapowiedź bluesa, zapowiedź szaleństwa.

Kiedy ciągle przychodzi mnóstwo nijakich ludzi, trzeba być wobec nich okrutnym, bo oni są okrutni wobec ciebie. Trzeba ich wykopać na ulicę. Bywają i tacy, którzy dają jakieś wkupne, przynoszą własną energię i własne światło, ale z większości pozostałych nie ma żadnego pożytku, ani dla ciebie, ani dla nich samych. Tolerowanie zmarłych jest niehumanitarne, bo tylko pogłębia ich śmierć, poza tym zostawiają jej mnóstwo, gdy już w końcu sobie pójdą.

Dzikie uwielbienie to choroba wywołana tym, że tłum nie ma szpiku w kościach, duszy, nic nie ma, więc szuka czegoś, czego można się uczepić w tej pustce.

- Picie, picie i picie! Czy to wszystko, o czym potrafisz myśleć?
- Nie, ale to dobry sposób wypełnienia pustych przestrzeni, jak choćby ta.
- Nie potrafisz przyjmować świata na trzeźwo?
- Potrafię, ale wolę nie.
- To eskapizm.
- Jak wszystko: golf, spanie, jedzenie, spacery, kłótnie, jogging, oddychanie, pieprzenie się...

Tydzień później wszędzie pojawiły się tablice z napisem PALENIE PAPIEROSÓW WZBRONIONE. Urzędnicy mogli palić, jeżeli używali popielniczek. Zlecono komuś ich produkcję. Były ładne. I nosiły napis WŁASNOŚĆ RZĄDU STANÓW ZJEDNOCZONYCH. Większość została skradziona.

Nagle wrócił mi humor. Winda zatrzymała się na parterze, wyszedłem na ulicę. Pierwszemu żebrakowi, który się do mnie zwrócił, dałem dolara. Drugiemu powiedziałem, że właśnie dałem dolara innemu żebrakowi. Trzeciemu to samo itd.

Czasem dla wprawy chodziłem podpatrywać kloszardów, żeby się przygotować na spotkanie z przyszłością.

Oto czego człowiek najbardziej potrzebował: nadziei! To jej brak potrafił człowieka zdołować.