Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Dobre rzeczy są rzadkością. Trzeba je cenić, ponieważ zawsze kończą się zbyt szybko.

... każdy związek jest transakcją, w którym należy jednoznacznie zdefiniować swoją rolę oraz oczekiwania wobec kochanki.

Pełni dobrych chęci znajomi - niektórych wolałbym nie znać - prawili mi zwyczajowe komunały, dlatego czuję, że powinienem was ostrzec: składajcie mi tylko krótkie kondolencje. Nie mówcie, że jestem jeszcze młody. Nie mówcie, że ona poszła tam, gdzie jest jej lepiej. Nie mówcie, ze to część jakiegoś boskiego planu. Nie mówcie, że miałem szczęście, zaznawszy takiej miłości. Każdy z tych banałów doprowadzał mnie do szału. Sprawiał - co zabrzmi bardzo nie po chrześcijańsku - że gapiłem się na takiego idiotę, lub idiotkę, i zastanawiałem się, dlaczego jeszcze oddycha, podczas gdy moja Elizabeth gryzie ziemię.

Pewnie się nie zmieniamy, ale ścieżki naszego życia tak.

(...) świata nic ani nie obchodzi nasz los ani nasze cholerne problemy. To nigdy do nikogo nie dociera.

Nie należę do tych, którzy przypisują psom ludzkie cechy - głównie dlatego że to moim zdaniem żaden komplement dla psów.

New Jersey określało (...) "trzy S" - odrobinę Springsteena, odrobinę Sinatry i odrobinę rodziny Soprano.

Rozwód nie oznacza, że twoje małżeństwo było porażką.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z mocy tego jasnego ciepłego światła, jakim jest sława - i z tego, jak bardzo ciemno i zimno robi się, gdy zgaśnie.

Jej świat się rozpadał. Miała zawroty głowy. Nie wierzyła, że jeszcze kiedyś zobaczy jego twarz i usłyszy głos. Ból był bardziej dotkliwy,niż mogła przypuszczać. Cierpienie wywołane przez ich gwałtowne rozstanie stało się jeszcze wyraźniejsze, gdy zobaczyła jego piękną, udręczoną, niezapomnianą twarz. Nadal go kochała. Niech to wszystko szlag. Nienawidziła się za to. Czuła się słaba, głupia i naiwna. Nadal go kochała.

Win odebrał telefon po trzecim sygnale.
– Wysłów się – powiedział.
– Wysłów? – Myron pokręcił głową.
– Powiedziałem „wysłów”, a nie „powtórz”.

(...) umysł jak spadochron: dobrze działa, tylko jeśli jest otwarty".

- Ratujemy, kogo możemy - tłumaczyła. - nie zdołamy uratować wszystkich. Zło istnieje. Nie wzlotów bez upadków, prawej strony bez lewej ani dobra bez zła.

Lepiej kochać i utracić, niż nie kochać wcale.

Siedziałem obok niej, zamknąłem oczy i tylko słuchałem. Po raz pierwszy od dawna pozwoliłem sobie na odrobinę nadziei.

Bywają w życiu takie rzadkie chwile - kiedy czujesz ten dreszcz, czujesz się wspaniale i to boli jak diabli, ale czujesz to, naprawdę czujesz, i nagle świat wydaje się bardziej kolorowy, dźwięki wyraźniejsze, jedzenie smaczniejsze i nigdy, ani na minutę, nie przestajesz myśleć o was, wiedząc, po prostu wiedząc, że on czuje dokładnie to samo.

- W naszej pracy mamy wielu wrogów - mówił.
- Czy nie pomagamy ludziom? - pytałem.
- Pomagamy.
- No to dlaczego mamy wrogów?
- Jeśli kogoś ratujesz, często ratujesz go przed kimś. - Ojciec wyglądał na zatroskanego i przygryzł dolną wargę. - Jeżeli postępujesz dobrze, to często dlatego, że ktoś inny postępuje źle.

Kiedy osiągasz pewien wiek, przestają cię dostrzegać. Widzą w tobie tylko rozsypujące się próchno.

Paryż jest jak piękna kobieta, która wie o tym, że jest piękna, lubi taką być i - ergo - nie musi za bardzo się wysilać. Jest wspaniała i oboje o tym wiecie.

Victoria Wilson zadzwoniła na telefon w jego taurusie. Zastanawiał
się, co robili ludzie przed epoką telefonów w samochodach, komórek i
pagerów.
Pewnie znacznie lepiej się bawili.