Strona numer 112
Kiedy pracuję, to pracuję, kiedy jestem ojcem, to jestem ojcem, a kiedy kochankiem, to kochankiem.
Gdybym przekonał się do komputera w okresie prezydentury, dłużej bym wszystkim głowę zawracał.
Gdybym był agentem, to bym się przyznał, ale nie mogę, bo tak nie było.
Ech, niech jej ziemia lekką będzie, ale miałem z nią więcej problemów, niż ze Służbą Bezpieczeństwa!
Dzień dobry. Cieszę się z naszego spotkania. Tym, którzy przez siedem lat nie zwątpili – dziękuje.
Na sali sejmowej zwykle śpię, co zresztą widać w relacjach telewizyjnych.
Wszystko, co mogę w związku z tym powiedzieć o sobie, to że nie jestem marksistą.
Nie jestem bardzo bystry, po prostu długo siedzę nad problemem.