Zaratustra dotknął drzewa, przy którym spoczywał młodzieniec, i tak rzekł:
- Gdybym chciał oburącz potrząsnąć tym drzewem, nie potrafiłbym tego uczynić.
Ale wiatr, którego nie widzimy, dręczy je i gnie, w którą chce stronę. Najgorzej dręczą nas i gną niewidzialne ręce.
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.