- Wesołych Świąt, drogi wujku! Niech Bóg cię błogosławi! - w zimnym, mrocznym kantorze rozległ się niespodziewanie radosny, młodzieńczy głos siostrzeńca Scrooge'a.
- Co to znów za brednie? - mruknął niechętnie wuj.
Młody człowiek, zarumieniony od szybkiego marszu na mrozie, wyglądał jeszcze przystojniej niż zwykle.
- Chyba nie chcesz powiedzieć, wuju, że Boże Narodzenie to bzdury? - zdumiał się. - Na pewno nie to miałeś na myśli!
- Właśnie, że tak! - burknął Scrooge. - Wesołych Świąt! Też mi pomysł! Jakie masz powody do radości, szczególnie w Boże Narodzenie? Przecież jesteś biedakiem!
- Wuju, skąd więc twoja ponura mina? - zawołał przekornie siostrzeniec. - Masz wszelkie powody, by być szczęśliwym człowiekiem. Jesteś przecież bogaty!
Niech Bóg nas broni poświęcać teraźniejszość przyszłości.
Pierwsza rzecz podstawowa, dać ludziom trochę radochy, niech się pośmieją ze mnie.