[...] Wciąż nie daje mi spokoju to, jakim cudem prokurator Rejchert wykazał się taką wnikliwością. Dotychczas miałam go za człowieka tak leniwego, że gdyby postanowił zostać ojcem, po prostu ożeniłby się z ciężarną kobietą.
[...] Wciąż nie daje mi spokoju to, jakim cudem prokurator Rejchert wykazał się taką wnikliwością. Dotychczas miałam go za człowieka tak leniwego, że gdyby postanowił zostać ojcem, po prostu ożeniłby się z ciężarną kobietą.
(…) Jerzy Grzegorzewski był prawdziwym artystą, człowiekiem muśniętym przez Pana Boga.