Tysiące pretekstów znajdzie zatruty nikotyną, aby usprawiedliwić to wstrętne "gnanie", które wywołuje w nim przeklęty bezpłodny jad. O prawdziwem skupieniu się mowy być nie może - praca odbywa się gorączkowo, jest pracą pozorną, a nie efektywną - zanikotyzowany człowiek udaje sam przed sobą, że pracuje, oszukjąc bezczelnie siebie i innych zewnętrznem czysto "szastaniem się" i "krzątaniem" - w istocie daje fałszywy towar za zmarnowane bezpowrotnie dary boże: czas i enerję. Istotniej załatwi się to wszystko jutro, a każde jutro jest jest jeszcze gorsze.
