Truman był oburzony nieposłuszeństwem Indii. Jego reakcja, nie mniej elegancka niż obecne reakcje na niesubordynację „starej” Europy i Turcji, była taka, że Indie niechybnie „skonsultowały się z Wujkiem Józkiem i Mysim Łajnem [Mousie Dung], Chin”. Biały dostał tu imię, a nie wulgarny epitet. W części mógł to być zwykły rasizm, a być może dlatego, że Truman autentycznie lubił i podziwiał „starego Józka”, przypominającego mu szefa z Missouri, który pomógł mu stawiać pierwsze kroki w polityce. Pod koniec lat czterdziestych Truman uważał, że „stary Józek” to „przyzwoity gość”, ale jest „więźniem Politbiura” i „nie może robić tego, co chce”. Natomiast Mysie Łajno to podły żółtek.
No tak. Z panią Kaczyńską zatańczyć... Już jestem nagrzany.
Jedno tu tylko słowo pasuje: s-syn.
Dziecko prześcignęło mnie w sztuce ograniczania potrzeb życiowych.
Albercie, przestań wreszcie mówić Bogu, co ma robić.
To pan w niedzielę wszedł tu jak do obory, i ani be, ani me, ani kukuryku.