– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata. (...) – Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
Wcześniej tego roku pojechaliśmy na narty. Byłem właśnie w sklepie, gdzie płaciłem rachunek, i stała tam pewna znana mi pobieżnie kobieta. Czekałem na swój rachunek, a ona coś kupowała, sitko do herbaty. Zupełnie nagle zapytała mnie: „Gdzie zginął twój ojciec?” Byłem bardzo zaskoczony, wyrzuciłem z siebie jakieś „Oh, Anzio”. I teraz: to jest kobieta mniej więcej w moim wieku, a więc gdzieś tak w okolicach czterdziestki. Powiedziała: „Mój ojciec także zginął na wojnie”. Najwyraźniej ktoś pożyczył jej egzemplarz The Final Cut, a ona wysłuchała go w całości i uznała za bardzo poruszający. Tak naprawdę to powiedziała, że wzruszył ją do łez. Powiedziała mi to, stojąc w sklepie, z pewnym wysiłkiem jak podejrzewam, i pamiętam, że pomyślałem wtedy: „To naprawdę wystarczy. I nie będzie miało żadnego znaczenia, jeśli Amerykanie tego nie kupią”.
Naród Wenezueli przemówił, a jego głos jest głosem Boga!
Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy.
Kiedy zaczynałem medytować, byłem pełen niepokoju i strachu, trochę w depresji i gniewie. Wyładowywałem ten gniew na swojej pierwszej żonie. Po pierwszych dwóch tygodniach medytacji, przyszła do mnie i zapytała: co się dzieje? [...] Ja na to: o co chodzi? A ona: ten gniew, gdzie on się podział?
Teoretycznie nie ulega wątpliwości, że między kapitalizmem i komunizmem rozciąga się pewien okres przejściowy. Okres ten nie może nie łączyć w sobie cech lub właściwości obu tych ustrojów gospodarki społecznej. Ten okres przejściowy nie może nie być okresem walki między umierającym kapitalizmem a rodzącym się komunizmem – albo innymi słowy: między pokonanym, lecz nie unicestwionym kapitalizmem a komunizmem już narodzonym, ale jeszcze zupełnie słabym.
Dyscyplina jest duszą armii. Zmienia małe liczby w groźne; dostarcza sukces słabym i szacunek wszystkim.
Gdy zobaczyłem, jak dziewczyny z „Sabatu” tańczą, zacząłem zastanawiać się, w jaki sposób zdołam im dorównać? Aktor starszego pokolenia, który chce konkurować z młodością, może tylko przegrać. To nawet nie wypada!
Cmentarze to ważne miejsca, piękne miejsca. To są sexy miejsca. Nigdzie nie smakuje mi papieros tak bardzo, jak gdy siedzę nad grobem rodziny Nowickich, który wybudowałem. Nigdzie nie smakuje mi wódka tak bardzo, jak nocą, gdy tam sobie pójdę i strzelę kielicha. Mężczyzna musi mieć miejsce na potem. Należy mu się ono jak psu buda.
Moja obserwacja jest taka, że mamy lepszy kontakt ze swoją intuicją, niż sądzimy. Wierzę, że to jest nasz zaniedbany zasób. Warto pójść za swoim głosem, a czasem nawet za impulsem. To zaskakująco często przynosi dobre efekty, czasem nawet lepsze niż te wszystkie racjonalne tabele z legendarnym podziałem na „za” i „przeciw”.
Ojcze! Słyszycie jak Ukraina Huka, a klaszcze, a woła syna? Jak ohukują głosem kurhany: — A gdzie nasz śpiewak? A gdzie wybrany?