To była uroczysta wieczerza. Bo rano mieli się rozstać, rano każde z nich miało ruszyć w swoją drogę na poszukiwanie czegoś, co już przecież mieli. Ale nie wiedzieli, że to mają, nawet nie domyślali się tego. Nie domyślali się, dokąd zaprowadzą ich drogi, którymi mieli rano wyruszyć. Każde z osobna.