Siedział sam, jak zwykle. Pochylał się nad plastikową tacką i dziobał kartofla plastikowym widelcem. Obok leżało rozgotowane mięsiwo bardziej przypominające to, co opuszcza układ pokarmowy niż to, co do niego trafia.
Siedział sam, jak zwykle. Pochylał się nad plastikową tacką i dziobał kartofla plastikowym widelcem. Obok leżało rozgotowane mięsiwo bardziej przypominające to, co opuszcza układ pokarmowy niż to, co do niego trafia.
(…) telefoniczne sondy są zwykle dwuzdaniowymi wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu.
Na sali sejmowej zwykle śpię, co zresztą widać w relacjach telewizyjnych.