Rubens odkrył rzecz ciekawą: pamięć nie filmuje, pamięć fotografuje. Tym, co zachował po wszystkich kobietach, było w najlepszym przypadku kilka duchowych zdjęć. Nie widział swych kobiet w ruchu płynnym; ich gesty, nawet te najkrótsze, nie ukazywały mu się w ciągłości trwania, lecz zastygłe w ułamku sekundy.
