Nigdy nie zapomnę opublikowanej kiedyś ankiety na temat "Dżumy" Camusa. Zwłaszcza jednej lakonicznej odpowiedzi: "Jest to opowiadanie o problemach służby zdrowia w czasie epidemii".
Często myślę o osobie, która w tak energiczny sposób załatwiła powieść Pana Alberta. Z pewnością nie zalicza się już do grona czytelników czegokolwiek, a w jej domu znajdują się tylko trzy książki: telefoniczna, kucharska i sennik egipski.