Niewiele. To tak jakbyście się opuścili mniej więcej do tego poziomu (wchodzi pod stół) i mieli oczy trochę powyżej powierzchni tego blatu. Spróbujcie. Naprawdę mało co widać. Jak się jedzie tuż za kimś, to często nie można nawet zobaczyć tylnego skrzydła jego bolidu, które i tak jest najwyższą częścią auta. Widzi się, powiedzmy, trzydzieści metrów do przodu. Jestem dość wysoki jak na kierowcę, właściwie na limicie, ale lubię siedzieć bardzo nisko.