Nad ranem pokój wypełnił się duszącym zapachem siarki. O świcie Korotkow usnął i przyśnił mu się idiotyczny, straszny sen: oto na zielonej łące zjawiła się przed nim olbrzymia, żywa kula bilardowa na nóżkach. Było to tak paskudne, że Korotkow krzyknął i obudził się.
Mama i tato zawsze się kłócą. Zawsze. Nie podoba mi się to. Chciałbym, żeby przestali.
Chcę Polski bezpiecznej, gdzie ludzie mają pokój i spokój!