[...] na sercu było mi tak ciężko, jakbym popełnił grzech, mimo, że w niczym nie zawiniłem. Ale tak już w życiu jest, sumienie gryzie człowieka niezależnie od tego czy zrobi źle czy dobrze. Jakby istniało tylko po to żeby dokuczać, nie zaś rozważać i filozofować. Przyznaję, że gdybym miał psa, tak postępującego tobym go otruł. Bo sami państwo powiedzcie — i zajmuje więcej miejsca, niż wszystkie inne wnętrzności razem wzięte, i gospodarzowi ciągle robi na złość.