Kochanka była jak futuryzm: pełna energii, szalona, choć w pewnych sprawach diablo trzeźwa. Ciało miała jak posąg – gładkie i twarde. Jasne kosmyki włosów przyklejały jej się do czoła, kiedy pracowała nad ogromnym płótnem. Była przeciwieństwem żony dziedzica. Przy niej jego żona przypominała osiemnastowieczny klasyczny pejzaż: pełen szczegółów, harmonijny i boleśnie nudny.