Jest jedna rzecz, której nie zrozumie ani słuchacz, ani dziennikarz, ani nikt, kto nie jest w miarę popularnym artystą. Chodzi mi o presję oczekiwań. Jeśli kolejne płyty zdobywają sobie popularność i uznanie, to w którymś momencie pojawia się ciśnienie, że następna płyta również musi ten sukces powtórzyć.