(...) jego zadaniem jako ojca było dbanie o to, żeby (...) zawsze mogli być uśmiechnięci, szczęśliwi i bezpieczni.
Do czego był zdolny, żeby zagwarantować im szczęście i bezpieczeństwo?
Do wszystkiego.
Jednak nie chodziło tylko o to, co może zrobić albo poświęcić. W życiu liczą się także fart, przypadek, chaos. Dlatego chociaż wiedział, że powinien robić wszystko, co możliwe, żeby chronić swoje dzieci, zarazem zdawał sobie sprawę - a raczej miał co do tego całkowitą pewność - że to nie wystarczy, że fart, przypadek i chaos mają inne plany, a szczęście i bezpieczeństwo rozpłyną się w nieruchomym wiosennym powietrzu.