(fragment kroniki)
I pojął marszałek polny Coehoorn, że batalia przegrana, zobaczył jak giną i w rozsypkę idą wokół niego brygady.
I przybieżali natenczas ku niemu oficerowie, a rycerze, konia podając świeżego, wołając, by uchodził, by ratował życie. Ale nieustraszone biło serce w piersi nilfgaardzkiego marszałka. 'Nie godzi się', zawołał, 'bym miał jak tchórz umykać z pola, na którym pod moją komendą tylu dobrych mężów padło za cesarza'. I dodał mężny Menno Coehoorn...
*
(retrospekcja)
- Nie ma już którędy spierdalać - dodał spokojnie i trzeźwo Menno Coehoorn, rozglądając się po polu - Opasali nas ze wszech stron.
Odwróciłem się wtedy i ruszyłem w długą drogę do Chaosu.
Człowieka nie można kopnąć, chyba że czerwonego.