Dostaję dziwne listy, listy samobójcze, dziewczyny grożą, że skoczą, jeśli się z nimi nie skontaktuję. Więc myślę: to bzdura, ale potem myślę: a jeśli tak nie jest? Kto chciałby zaryzykować? Odpisuję im, mówię im, żeby się trzymali - jeśli jest tak źle, muszą się poprawić. Jednak sam nie jestem całkowicie stabilny, więc kim jestem, żeby udzielać rad?
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.