Być "ultra", choć może dziś nie znikło to, co słowo to wyraża, zatraciło ono już swój sens; Wytłumaczmy je.
Być "ultra", znaczy przekraczać granice. Atakować berło w imię tronu, infułę w imię ołtarza; poniewierać rzecz, którą się niesie na własnym grzbiecie; to wierzgać w zaprzęgu; to mieć za złe stosowi, że za słabo podpieka heretyków; to wyrzucać bóstwu, że ma za mało boskości; znieważać z nadmiaru szacunku; twierdzić, że papież ma za mało papizmu, król za mało królewskości, noc za dużo światła; w imię bieli nie zadowalać się alabastrem, śniegiem, łabędziem, lilią; być stronnikiem pewnych spraw tak dalece, że stawać się ich przeciwnikiem; być tak bardzo za, że aż być przeciw.
Jedno tu tylko słowo pasuje: s-syn.
Słowo ćwok wypełnia mniej więcej desygnat tego zachowania.