Burze przychodzą i odchodzą, fale rozbijają się o głowę, duże ryby zjadają małe, a ja wciąż wiosłuję.
To są chyba jakieś marzenia doradcy prezydenta, powinien sobie wylać wiadro zimnej wody na głowę.
Czego krzyczysz... co noga? A tamtemu głowę urwało i nie krzyczy, a ty o takie głupstwo.
Są ludzie którzy do mnie przychodzą i proszą o autograf na swoich spluwach.