Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Andrzej Sapkowski

Andrzej Sapkowski cytaty

Andrzej Sapkowski (ur. poniedziałek, 21 czerwca 1948) żyje już od 78 lat, 2 miesięcy i 19 dni

Andrzej Sapkowski to polski pisarz literatury fantasy, największą część jego twórczości zajmuje cykl opowieści o wiedźminie. Jest jednym z najbardziej znanych na świecie polskich pisarzy.

Książki Andrzeja Sapkowskiego:

Boży bojownicy Chrzest ognia Coś się kończy, coś się zaczyna Czas pogardy Historia i fantastyka Krew elfów Lux perpetua Maladie i inne opowiadania Miecz przeznaczenia Mniejsze zło Narrenturm Opowieści o Wiedźminie Ostatnie życzenie Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Pani Jeziora Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy. Wydanie II rozszerzone Sezon burz Świat króla Artura. Maladie Trzynaście kotów Wiedźmin
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 2

- Powiedziałem raz, powtarzał nie będę. Bez popisów! Pewnie na nogach! I oddech, Ciri, oddech! Sapiesz jak zdychający mamut!

- Czytałeś kiedy Dobrą Księgę, Dijkstra?
- Nie, Wasza Królewska Mość. Ale wiem, co tam jest napisane.
- Ja, wyobraź sobie, wczoraj otworzyłem na chybił trafił. I trafiłem na takie zdanie: Na drodze do wieczności każdy stąpać będzie po swych własnych schodach, niosąc swoje własne brzemię. Co o tym myślisz?
- Czas na mnie, królu Esteradzie. Pora nieść własne brzemię.
- Bywaj w zdrowiu, szpiegu.
- Bywaj w zdrowiu, królu.

- Odwiedził mnie także Jaskier. Przejeżdżał przez Dorian kilka tygodni temu. Opowiedział mi co nieco o twoich strapieniach. Ale powiedział bardzo mało. Za mało
- Doprawdy? Zaskakujesz mnie. To byłby pierwszy znany mi przypadek, gdy Jaskier nie powiedział za dużo.

[...] Nie czarujmy się, pani gospodyni. Chłopska chata i obejście to arsenał, niejeden już padł od motyki, że o cepach i widłach nie wspomnę. Słyszałem o jednym zabitym bijakiem do maselnicy. Wszystkim można wyrządzić krzywdę, jeśli się chce. Lub musi. Jeśli my już przy tym, to zostaw w spokoju ten garnek z ukropem. I odsuń się od kuchni.

- Poderżnęłaś mu gardło?
- Gdybym z wrodzonej ostrożności nie wysłała przodem iluzji, to ja bym tu leżała. Obejrzyjmy tego drugiego...Psiakrew. Popatrz, taki kawał chłopa, a nie wytrzymał. Szkoda, szkoda...
- Również nie żyje?
- Nie wytrzymał szoku. Hmm...Troszkę za mocno go podsmażyła,...Spójrz, nawet zęby się przywęgliły...Co z Tobą, Jaskier? Będziesz rzygał?
- Będę.

I stało się tak, że jeden wiedźmin i jeden sprzymierzony z nim Nilfgaardczyk ryknęli dziko, zamłynkowali mieczami i skoczyli bez zastanowienia, dwaj towarzysze, dwaj druhowie i kompani, na spotkanie wspólnych wrogów, na nierówny bój. I to był ich chrzest ognia. Chrzest wspólnej walki, wściekłości, szaleństwa i śmierci. Szli na śmierć, oni, dwaj towarzysze. Tak myśleli. Nie mogli przecież wiedzieć, że nie umrą tego dnia, na tym właśnie moście, przerzuconym nad rzeką Jarugą. Nie wiedzieli, że przeznaczona jest im obu inna śmierć. W innym miejscu i w innym czasie.

Nie dochodź! - wrzasnęła cienko. Nie odchoooodź! Muszę, pomyślał. Muszę Ciri. Dlatego, że ...Ja zawsze odchodzę.

W rzyci mam tamtejszy lud, jak mawia pan Boholt – zaśmiał się Niedamir. – Tron Malleore jest i tak mój, bo mam w Caingorn trzystu pancernych i półtora tysiąca pieszego luda przeciwko ich tysiącu zafajdanych tarczowników. A uznać, to oni mnie i tak uznają. Tak długo będę wieszał, ścinał i włóczył końmi, aż uznają. A ich księżniczka to tłuste cielątko i plunąć mi na jej rękę, potrzebny mi tylko jej kuper, niech urodzi następcę, a potem się ją i tak otruje. Metoda mistrza Kozojeda. Dość gadania, Gyllenstiern. Przystąp do wykonywania otrzymanych rozkazów.

- Kobieta - król wyprężył na tronie chudą postać - ma prawo oczekiwać od mężczyzny tylko dwóch podarków: na lato ciąża, a na zimę łapcie z cienkiego łyka. Tak pierwszy, jak i drugi podarek ma za zadanie zakotwiczyć kobietę w domu. Dom jest bowiem miejscem dla kobiety odpowiednim, przez naturę jej przypisanym. Kobieta z wielkim brzuchem i uczepionym jej kiecki potomstwem od domu się nie oddali i nie przyjdą jej do głowy żadne głupie pomysły, a to gwarantuje pokój ducha mężczyźnie.

Nie boisz się? To dlatego, że nie wiesz, jak wygląda śmierć.

Twoja żona rzeczywiście jest słabiutka. Słyszałam, że jak czasu zeszłych żniw zdybała cię w stogu z dziewką, to goniła cię z widłami niecałą milę, i nie dogoniła.

Ludzi czytających zdałoby się hołubi, a czule. Bo może to juz ostatni, co tak poloneza wodzą.

Zaczynasz rozumować rozsądnie. Pomijając nieuzasadniony sarkazm, już zaczynasz łapać podstawową zasadę życiową: zasadę ograniczonego zaufania. Uczącą, że otaczający świat nieustannie na ciebie dybie, nigdy nie przepuści okazji, by wyrządzić ci zniewagę, przykrość lub krzywdę. (...) Z czego (...) płyną dwa wnioski. Primo: nigdy nie ufaj i nigdy nie wierz w intencje. Secundo: jeśliś sam wyrządził komuś przykrość lub krzywdę, nie gryź się tym. Byłeś zwyczajnie szybszy, zadziałałeś prewencyjnie (...) .

- A niech ma. [...] Niechby miał. Bo to właśnie ludzka rzecz i dobra.
- Co?
- Wątpliwości. Tylko zło, panie Geralt, nigdy ich nie ma. A przeznaczenia swego nie uniknie nikt.

- Nie jestem Falką - powiedziała dziewczyna....
... - Jestem Ciri z Kaer Morhen. Jestem wiedźminką. Przyszłam tu, by zabijać!

(...) zdajesz sobie oczywiście sprawę, że na przeznaczenie nie wystarczy miecza?
- Zdaję - Calanthe odwróciła głowę - potrzebny jest jeszcze wiedźmin trzymający rękojeść.

- Jeżeli będziemy obojętnie omijać takie wydarzenia, nie zarobimy nawet na owies dla ciebie, prawda, Płotka?

- Jaka cisza - powtórzył Jaskier. - Przed chwilą aż krokwie latały, a teraz jakby makiem zasiał.
Zbliżyli się do ruin oberży, bardzo czujnie i powoli.
- Niech stolarz robi trumny - rzekł Krepp. - Powiedzcie stolarzowi...
- Cicho - przerwał Errdil.

Jaskier obejrzał się nagle.
- Ktoś jedzie za nami - powiedział podniecony. - Na wozie!
- Niesłychane - zadrwił wiedźmin, nie oglądając się. - Na wozie? A ja myślałem, że tutejsi jeżdżą na nietopyrzach.
- Wiesz co ci powiem? - warknął trubadur. - Im bliżej krańca świata, tym bardziej wyostrza ci się dowcip. Strach pomyśleć, do czego to dojdzie!

Trzy Lwy na tarczy, dwa sra, jeden warczy.

Galeria - kliknij aby powiększyć