Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Andrzej Sapkowski

Andrzej Sapkowski cytaty

Andrzej Sapkowski (ur. poniedziałek, 21 czerwca 1948) żyje już od 78 lat, 2 miesięcy i 19 dni

Andrzej Sapkowski to polski pisarz literatury fantasy, największą część jego twórczości zajmuje cykl opowieści o wiedźminie. Jest jednym z najbardziej znanych na świecie polskich pisarzy.

Książki Andrzeja Sapkowskiego:

Boży bojownicy Chrzest ognia Coś się kończy, coś się zaczyna Czas pogardy Historia i fantastyka Krew elfów Lux perpetua Maladie i inne opowiadania Miecz przeznaczenia Mniejsze zło Narrenturm Opowieści o Wiedźminie Ostatnie życzenie Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Pani Jeziora Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy. Wydanie II rozszerzone Sezon burz Świat króla Artura. Maladie Trzynaście kotów Wiedźmin
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 18

Imieniem wielkim Tetragramaton rozkazuję ci, duchu, odpieczętować księgę tajemnic i zrozumiałymi dla nas uczynić jej słowa.
- Pocałuj mnie - zaszeptał duch - w moją astralną dupę.

- Ciri nie żyje.
- Nieprawda. Nie wierzę w jej śmierć...I ty też nie wierzysz. Przyznaj.
- Nie chcę wierzyć.
Na zewnątrz świszczał wicher, szumiał deszcz. W jaskini było przytulnie.
- Geralt?
- Słucham.
- Ciri żyje. Miałem znowu sny...Owszem, coś wydarzyło się w Ekwinokcjum, coś fatalnego...Tak, bez wątpienia, ja też to czułem i widziałem...Ale ona żyje...Żyje z pewnością. Spieszmy się...Ale nie do zemsty i mordu. Do niej.
- Tak. Tak, Cahir. Masz rację.
- A ty? Ty nie miewasz już snów?
- Miewam - powiedział z goryczą. - Ale od przekroczenia Jarugi bardzo rzadko. I w ogóle ich nie pamiętam po przebudzeniu. Coś się we mnie skończyło, Cahir. Coś się wypaliło. Coś się we mnie urwało...
- To nic, Geralt. Ja będę śnił za nas obu.

Jestem zagadką. Odgadnij mnie.

- Ciri była okropnie ubrudzona. Musiałem ją rozebrać...Nie broniła się, nie krzyczała. Dygotała tylko, oczy miała zamknięte. Ilekroć jej dotknąłem, by umyć lub wytrzeć, prężyła się i sztywniała...Wiem, trzeba było mówić do niej, uspokajać...Ale nagle nie mogłem znaleźć słów w waszym języku...W języku mojej matki, który znam od dziecka. Nie mogąc znaleźć słów, chciałem uspokoić ją dotykiem, delikatnością...Ale ona sztywniała i kwiliła...Jak pisklę...
- To ją prześladowało w koszmarach - szepnął Geralt.
- Wiem. Mnie też.

To nie w kij pierdział.

Prawdziwa histeryczka robi się z ciebie, Płotka – powiedział – To przecież zwyczajne czarcie koło. Po co te sceny?

- Wcale się nie różnimy - powtórzyła Ciri. - Przecież ty myślisz i czujesz jak Geralt. I jak...jak ja. Jemy to samo, z jednego kociołka. Pomagasz Triss i ja też. Ty miałeś babkę i ja miałam babkę...

Nie mając tedy dokąd uciekać, zostaliśmy bohaterami i okryliśmy się nieśmiertelną chwałą.

- To, dla przykładu, jest onyks. Kamień ozdobny, półszlachetny. Posiada wartość. Leży sobie, a my po nim depczemy.

- W takim razie nie rozumiem.
- Co tu jest do rozumienia?
- Diabłów nie ma! - wrzasnął poeta, definitywnie wybijając kota ze snu. - Nie ma! Diabły nie istnieją, do diabła!
- Prawda - uśmiechnął się Geralt. - Ale ja, Jaskier, nigdy nie mogłem oprzeć się pokusie popatrzenia na coś, co nie istnieje.

Jest nas tu czwórka lekarzy. I każde rude! Fatum czy jak?

Migoce świeca, ogień zgasł
Wiatr powiał zimny wyczuwalnie
I płyną dni,
I mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Jesteś wciąż przy mnie i wciąż nas
Coś łączy, acz nie idealnie
Bo płyną dni
Bo mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Pamięć przebytych dróg i tras
Zastanie w nas nieodwołalnie
Choć płyną dni
Choć mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Dlatego, miła, jeszcze raz
powtórzmy refren triumfalnie
Tak płyną dni
Tak mija czas
W ciszy i niezauważalnie.

Lepiej zginąć, niż żyć ze świadomością, że zrobiło się coś, co wymaga wybaczenia.

Milcz nilfgaardczyku, gdy gadasz robisz się cięższy.

Blizna dla rycerza to zaszczytna pamiątka, powód do sławy i chwały, której tak życzyła mu kapituła. Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz.

Znam moje przeznaczenie, które kręci mną jak wir. Moje przeznaczenie? Ono idzie za mną krok w krok, ale ja nigdy nie oglądam się za siebie.

- Takie noże - wyjaśniła Fringilla - są w Beauclair w użyciu od czasów księżnej Karoliny Roberty, babki Anny Henrietty. Karobertę doprowadzało do szału, gdy w czasie biesiad goście dłubali sobie nożami w zębach. A nożem z zaokrąglonym końcem dłubać nie sposób.
- Nie sposób - zgodziła się Angouleme, wykrzywiając się szelmowsko. - Na szczęście dali jeszcze widelce!

Prom kręcił się jak gówno w przerębli.

Elf spojrzał mu w oczy, potem spuścił wzrok.
- Idziesz tam...bo musisz, prawda?
Geralt zawahał się. Zdawało mu się, że czuje zapach bzu i agrestu.
- Chyba tak - powiedział z ociąganiem - Muszę. Przepraszam cię, Chireadan...
- Nie przepraszaj. Wiem, co czujesz.
- Wątpię. Bo ja sam tego nie wiem.
Elf uśmiechnął się. Uśmiech ten mało miał wspólnego z radością.
- Na tym to właśnie polega, Geralt. Właśnie na tym.

- Niech mnie diabli - Boreas Mun uśmiechnął się szeroko - jeśli nie jest to początek pięknej przyjaźni.

Galeria - kliknij aby powiększyć