Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Andrzej Sapkowski

Andrzej Sapkowski cytaty

Andrzej Sapkowski (ur. poniedziałek, 21 czerwca 1948) żyje już od 78 lat, 2 miesięcy i 20 dni

Andrzej Sapkowski to polski pisarz literatury fantasy, największą część jego twórczości zajmuje cykl opowieści o wiedźminie. Jest jednym z najbardziej znanych na świecie polskich pisarzy.

Książki Andrzeja Sapkowskiego:

Boży bojownicy Chrzest ognia Coś się kończy, coś się zaczyna Czas pogardy Historia i fantastyka Krew elfów Lux perpetua Maladie i inne opowiadania Miecz przeznaczenia Mniejsze zło Narrenturm Opowieści o Wiedźminie Ostatnie życzenie Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Pani Jeziora Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy. Wydanie II rozszerzone Sezon burz Świat króla Artura. Maladie Trzynaście kotów Wiedźmin
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 21

Zaprawdę nigdy nie wolno obojętnie i bezdusznie mijać ludzkiej nędzy. Nigdy nie należy odwracać się do człowieka ubogiego plecami. Głównie dlatego, że człowiek ubogi może wtedy znienacka walnąć kosturem w tył głowy.

Niebezpieczne potrafi być takie gadanie. Niejeden już sam sobie gardło, jak mówią, własnym przydługim ozorem poderznął...

- Ciri, czy ty musisz wjeżdżać w każdą kałużę na drodze?
- Chcę umyć koniowi pęciny!
- Nie padało od miesiąca. To są pomyje i końskie szczyny, nie woda.

-Będę się starał o przeniesienie - oświadczył po chwili Łomonosow. - Nie chcę z wami służyć. Ale nie obawiaj się. Nie złożę meldunku, nie doniosę, nie wydam was. Powtórz to Samojłowi i Awierbachowi. Nie muszą się boczyć i łypać wilkiem. A jeśli nie uwierzą...Cóż, niech robią, co uznają za konieczne. Zacharycz chodzi za mną od dwóch dni, chodzi i spogląda na moje plecy. Jakby już wymalowano tam tarczę strzelecką. Z tym akurat się pogodzę. Albowiem, jak pisał pewien oficjalnie nieistniejący człowiek pióra, jest wiele rzeczy, których człowiek nie powinien widzieć ani oglądać, a jeśli je widział, lepiej, żeby umarł.

- Stój, kto idzie? - zawołał, unosząc AK-74. - Dost ya duszman? Przyjaciel czy wróg?
- Wróg! - odpowiedział mu zaa skał dźwięczny głos. - Nie macie w tej okolicy żadnych przyjaciół, szurawi.

Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

- Witaj - zaskrzeczała, po czym beknęła gromko i przeciągle. - Witaj, thanie Glamis!
- Przestań bredzić, Jagna - powiedziała druga kobieta, ta siedząca w środku. - Znowu się, cholera, spiłaś.

A szpetne są jeno blizny na honorze.

Dręczy mnie myśl, że gdybym teraz dał ci, Reinmarze z Szampanii, czymś twardym po łbie, związał w kij i zamknął na jakiś czas w piwnicy, to byś mi kiedyś za to podziękował.

Aż wierzyć się nie chce, jacy to cholerni tytani intelektu marnują się w dzisiejszych czasach po więzieniach.

- Jesteś wrażliwy - powiedziała cicho. - W głębi duszy pełen niepokoju. Nie zwiedzie mnie twoja kamienna twarz i zimny głos. Jesteś wrażliwy, właśnie twoja wrażliwość każe ci się teraz bać, że to, przeciwko czemu masz występować z mieczem w ręku, może mieć swoje racje, może mieć nad tobą moralną przewagę...

- Ano, cóż, paskudny otacza nas świat - mruknął wreszcie. - Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli.

- To był sen. Spij spokojnie. To już nie wróci. Ciri słyszała już podobne zapewnienia, dawniej. Powtarzano jej to po wielokroć, wiele, wiele razy uspakajano ją, zbudzoną wśród nocy własnym krzykiem. Ale teraz było inaczej. Teraz wierzyła. Dlatego, że teraz mówił to Geralt z Rivii, Biały Wilk. Wiedźmin. Ten, który był jej przeznaczeniem. Któremu ona była przeznaczona. Wiedźmin Geralt, który odnalazł ją wśród wojny, śmierci i rozpaczy, zabrał ze sobą i obiecał, że już nigdy się nie rozstaną. Zasnęła, nie puszczając jego dłoni.

Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

- Ty nie jesteś żadnym potworem, Nivellen - rzekł sucho wiedźmin.
- A, zaraza, to coś nowego. Więc, według ciebie czym ja jestem? Kisielem z żurawiny? Kluczem dzikich gęsi odlatujących w smutny, listopadowy poranek? Nie? Więc może cnotą utraconą u źródła przez cytatą córkę młynarza? No, Geralt, powiedz mi, czym jestem. Nie widzisz, że aż się trzęsę z ciekawości?

Monstra wiedzą, że wojownik w pochodzie nawet owcy nie przepuści. A jeśli babskie giezło na wierzbie powiesić, to bohaterom dość będzie i dziury po sęku.

Cahir, władczo zmarszczywszy brew, odwarknął groźnie coś o cesarskiej służbie, popierając wywiedź klasycznie wojskową i zawsze skuteczną kurwą waszą macią.

Jechali wprost w zachodzące słońce. Za nimi zostawała ciemniejąca dolina. Za nimi było jezioro, jezioro zaczarowane, jezioro niebieskie i gładkie jak wyszlifowany szafir. Za nimi zostawały głazy na jeziornym brzegu. Sosny na zboczach. To było za nimi. A przed nimi było wszystko.

Przeznaczenie dościga ludzi. Nie odwrotnie.

Reynevan właśnie tym ostatnim słuchom skłonny był wierzyć- Flutek musiał być księdzem, przemawiały za tym jego łąjdackie zakłamanie, dwulicowość, potworny egoizm i niewyobrażalna wręcz pazerność.

Galeria - kliknij aby powiększyć