Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Aleksander Sołżenicyn

Aleksander Sołżenicyn cytaty

Aleksander Sołżenicyn (ur. środa, 11 grudnia 1918; zm. niedziela, 3 sierpnia 2008) przeżył 89 lat, 7 miesięcy i 23 dni

Aleksander Isajewicz Sołżenicyn - rosyjski pisarz, laureat Nagrody Nobla. Opisywał terror i straszliwe warunki panujące w sowieckich łagrach.

Strona numer 11

Pierwszy to raz pozwolono sobie na proces publiczny, ba, prowadzono przed oczyma Europy - i jest to pierwsza próba pokazu "gniewu mas". Ten gniew mas udał się wyjątkowo.

Zamiar - czy też czyn - to dla nas wszystko jedno! (...) I kara - ta sama!!!

Czy spotkanie mogło mieć miejsce? Taka możliwość nie jest wykluczona".
Nie wykluczona? - a więc to fakt!

Zoja kochała ojca aż do zapamiętania. Nie mogła potem już chodzić do szkoły (wciąż jej dokuczano: "Twój ojciec to szkodnik!" A ona krzyczała: "Mój tatuś jest dobry!"). Przeżyła po tej rozprawie tylko jeden rok (przedtem nigdy nie chorowała), w ciągu tego czasu ANI RAZU SIĘ NIE ZAŚMIAŁA, chodziła zawsze z opuszczoną głową i stare baby przepowiadały: "Patrzy w ziemię, długo nie pożyje". Umarła na zapalenie opon mózgowych i umierając wciąż wzywała ojca.

Nie uważam was za sąd, tylko za aktorów, grających napisane z góry role w tym wodewilu. Jesteście narzędziem wstrętnej prowokacji zaplanowanej przez NKWD. Cokolwiek tu powiem - i tak skażecie mnie na rozstrzelanie. Ale wierzę, że nadejdzie czas - i wy właśnie zajmiecie nasze miejsca!...

...my wszyscy z wami razem jesteśmy komunistami! Jakże więc mogliście przystać na to - aby występować przeciw nam? Okażcie skruchę! Przecież wy i my razem - to tylko my!

A więc, to co możliwe należy uznać za istniejące realnie, to wszystko. Niewielki przeskok filozoficzny. Zgoda?...Aha, jeszcze jedno! no, wam tego nie muszę nawet tłumaczyć: jeżeli na rozprawie wycofacie się i powiecie coś, czegośmy tutaj nie ustalili to rozumiecie chyba, że oddacie tym przysługę jedynie międzynarodowej burżuazji, zaszkodzicie natomiast Partii. No i, rzecz jasna nie czeka was wtedy lekka śmierć.

...śledczy zrozumiał, że Rappoport ma dość siły woli i że nie boi się śmierci, więc też śledztwo zelżało. "Patrzajcie, to z ciebie taki wilk!" - powiedział mu śledczy. "A wilk" - przytaknął Rappoport. - "I waszym psem nigdy nie będę".

...jest pewna granica, poza którą już się nie chce, już przykrzy się być prawomyślnym królikiem. Jest to chwila, w której królik doznaje olśnienia: wszystkie króliki są tylko dostarczycielami mięsa i futra, a dlatego jedyne co mogą zyskać, to tylko zwłoka, nie zaś prawo do życia. Jest to chwila, gdy chce się wołać: "A niechże was diabli, strzelajcie już prędzej!".

Człowiek czyta i musi podziwiać: oto co znaczy formuła jak NAJLUŹNIEJSZA! oto co znaczy sens mniej lub bardziej szeroki! Czyta człowiek i przypomina sobie, jak szeroko rozpościerał się nasz najmilszy artykuł...
"...propaganda albo agitacja, albo udział w organizacji, albo poparcie (będące poparciem obiektywnym, albo mogące okazać się takim)...dla organizacji albo osób, działalność, która nosi charakter...".
Ależ dajcie mi tu świętego Augustyna, a też mu ten artykuł przypnę!

...organizację kontrrewolucyjną można wykryć nawet gdy jej nie ma...

Język, którym operuje główny oskarżyciel ma taki kształt: "interesuje mnie kwestia faktu!"; proszę skonkretyzować moment tendencji!"; "operujemy na płaszczyźnie analizy prawdy obiektywnej". Czasami strzeli znienacka łacińskim przysłowiem (co prawda, powtarza je przez kilka procesów z rzędu, dopiero po kilku latach dopracuje się drugiego). Ale też trzeba przyznać, że w trakcie tej rewolucyjnej bieganiny zdążył skończyć dwa fakultety. Co w nim ujmuje, to fakt, że o podsądnych wyraża się z całą bezpośredniością: "zawodowi nikczemnicy!". I nie bawi się w żadną hipokryzję. Nie podoba mu się na przykład uśmiech oskarżonej, więc jeszcze przed sentencją sądu, mówi złowrogo, kawa na ławę: "A co do was, obywatelko Iwanowa z tym waszym uśmiechem, to znajdziemy sposób, żeby już nigdy więcej się nie pojawił!".

W praktyce Rewwojentrybunałów "traci wszelki sens prawo apelacji, wprowadzone przez burżuazję.;. w ustroju sowieckim nikomu nie jest potrzebna ta mitręga".
"Wprowadzanie praktyki odwołań jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną". "Odmawia się prawa do wnoszenia skarg kasacyjnych" . "Wyroki należy wykonywać prawie bez zwłoki, aby efekt represji był jak najsilniejszy". "Trzeba koniecznie odbierać przestępcom wszelką nadzieję na odwołanie, albo zmianę wyroku Rewolucyjnego Trybunału Wojennego".
"Rewolucyjny Trybunał Wojenny jest niezbędnym i wiernym organem Dyktatury Proletariatu i zadaniem jego jest przeprowadzenie klasy robotniczej przez niebywałe zwały ruin, przez oceany krwi i łez...aż do krainy wyzwolonej pracy, szczęścia mas pracujących i wszelkiego piękna".

Wadim osadził towarzyskie zapędy współpacjentów, stwierdzając wkrótce po przybyciu do sali:
- Towarzysze, żeby gadaniem zagotować kubek wody, trzeba mówić po cichu przez dwa tysiące lat, a głośno - przez siedemdziesiąt pięć lat, a i to przy założeniu, że nie będzie żadnych strat ciepła. Sami widzicie, jaki jest pożytek z gadaniny!

A dawna, rozpowszechniona tradycja paczek świątecznych dla więźniów? Nikt w Rosji nie przystępował do wielkanocnych rekolekcji, jeśli przedtem nie zaniósł bezimiennemu aresztantowi paczki żywnościowej do wspólnego, więziennego kotła. Niesiono w darze szynki, placki, kulebiaki, kołacze. Jakaś biedna starowinka - też niosła dziesięć pisanek i lżej robiło jej się na sercu. Gdzie też podziała się ta rosyjska dobroć? Zastąpiło ją uświadomienie! Jak bardzo, w jak nieodwracalny sposób nastraszono nasz lud, jak oduczono go troski o tych, którzy cierpią! Dziw teraz bierze, kiedy się o tych sprawach mówi. Gdyby teraz ktoś w jakiejś instytucji zaproponował zbiórkę przedświąteczną na rzecz miejscowego aresztu, zwierzchność uznałaby to niemal za próbę antysowieckiego powstania! Do takiego zbydlęcenia doszli.

Nie byłem już kapitanem, lecz zdemaskowanym wrogiem ludu (każdy bowiem aresztowany jest u nas już w chwili ujęcia całkowicie zdemaskowany).

To prawda, mówiło się, że aresztują i sądzą ludzi nie za samą wiarę, tylko za głoszenie swoich przekonań i wychowywanie dzieci w tym duchu. Jak to pisała Tania Chodkiewicz:
"Modlić się nikt ci nie zabrania,
Lecz tak...by słyszał tylko Bóg".
(Za ten wiersz dostała dziesięć lat). Człowiek, wierzący że dane mu było poznać prawdę, zmuszony jest ukrywać ją...przed własnymi dziećmi!! Wychowanie dzieci w duchu religijnym zaczęto w latach 20. kwalifikować według artykułu 58-10, to znaczy jako agitację kontrrewolucyjną! Co prawda, jeszcze w trakcie rozprawy podsądny mógł zaprzeć się wiary. Niezbyt często, ale zdarzało się czasem, że ojciec deklarował odstępstwo i zostawał na wolności, aby móc dzieci wychowywać: matka zaś szła na Solówki (przez wszystkie te dziesięciolecia kobiety przejawiały o wiele większą stałość i żarliwość).
Wszystkim skazanym za religię dawano dychę, najcięższy w tych czasach wyrok.
(...) Skazanym za wiarę odcięto wszelką możność powrotu do dzieci i ojczystych stron.

Toć nam nieraz mówiono, że chodzi nie o winę indywidualną tylko o zagrożenie społeczne: wolno wsadzić także niewinnego, jeśli jest obcy socjalnie, wolno wypuścić winnego, jeśli to element socjalnie bliski.

Ale jakiż to stopień osiągnęło zaćmienie, powodowane przez monotonne, upaństwowione łgarstwo! Nawet najbardziej pojętni z nas zdolni są do ogarnięcia tylko tej części prawdy, o którą rozkwasili sobie własną gębę.

Amnestia! Wspaniałomyślnej i szerokiej amnestii oczekiwaliśmy - i pragnęliśmy jej! (...) Ale - DO MIŁOSIERDZIA TRZEBA ROZUMU.

Galeria - kliknij aby powiększyć