Minął dzień niczym nie zamącony, nieomal szczęśliwy. W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiącesześćset pięćdziesiąt trzy. Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe...
- Przecież, Iwan Denisycz, dusza wasza chciałaby pomodlić się do Boga. Czemu jej nie pozwalacie? (...) Dlatego, Aloszka, że modlitwy te to jak podania: albo nie dochodzą, albo skarga jest nieuzasadniona.
Tak się żyje, z mordą przy ziemi, i nie ma czasu, żeby pomyśleć ani jak człowieka posadzili, ani kiedy stąd wyjdzie.
- A coś Ty sobie myślał? - dziwi się kapitan - że co miesiąc jest nowy księżyc? - A co tu dziwnego? Ludzie rodzą się codziennie, a miesiącowi raz na cztery tygodnie nie wolno? (...) U nas to powiadali, że stary miesiąc Bóg na gwiazdy kruszy. (...) - A po co Bóg to robi? - Co? - No po co kruszy miesiąc na gwiazdy? - Czego tu można nie rozumieć? - Szachow wzruszył ramionami. - Gwiazdy przecie czasami spadają, trzeba uzupełnić.