Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Aleksander Sołżenicyn

Aleksander Sołżenicyn cytaty

Aleksander Sołżenicyn (ur. środa, 11 grudnia 1918; zm. niedziela, 3 sierpnia 2008) przeżył 89 lat, 7 miesięcy i 23 dni

Aleksander Isajewicz Sołżenicyn - rosyjski pisarz, laureat Nagrody Nobla. Opisywał terror i straszliwe warunki panujące w sowieckich łagrach.

Strona numer 9

Samobójca – jest to zawsze bankrut, człowiek, który znalazł się w ślepym zaułku, który uznał, że zmarnował życie i nie znajduje już w sobie sił do dalszej walki. Jeśli zaś te miliony nieszczęsnych kreatur na przekór wszystkiemu nie odbierały sobie życia – to znaczy, że tliło się w nich jakieś przekonanie, którego żadna siła nie była w stanie zniweczyć, że żyła w nich jakaś myśl przemożna. Było to przekonanie, że słuszność jest po ich stronie. Było to przeświadczenie, że cały lud poddany został straszliwie ciężkiej próbie, którą trzeba przetrzymać tak, jak jarzmo tatarskie.

Pawilon onkologii oznaczony był numerem trzynastym. Paweł Nikołajewicz Rusanow nigdy nie wierzył i nie mógł wierzyć w przesądy, ale kiedy przeczytał na skierowaniu: "pawilon trzynasty" - coś się w nim załamało. Że też nikt nie miał na tyle rozumu, żeby umieścić pod trzynastką jakąś protezownię albo urazówkę!

Stan stałej obojętności wyrabia w sobie zek, jako rodzaj bariery obronnej i tylko dzięki temu może przeżyć długie lata na tych posępnych wyspach. Jeżeli w ciągu pierwszego roku pobytu na Archipelagu nie uda mu się osiągnąć tego stanu ledwie pełgającej, przygasłej wegetacji, to zwykle musi zginąć. Jeśli go zaś osiągnie – to zostaje przy życiu. Jednym słowem: jak nie zdechniesz – to będą z ciebie ludzie.

Zek zawsze spodziewa się najgorszego, żyje w ciągłym oczekiwaniu na kopniaki losu, wciąż tylko patrzy, że go jakaś gadzina ukąsi. I odwrotnie – wszelką chwilową folgę uważa za niedopatrzenie, za omyłkę władzy. W tym ciągłym oczekiwaniu na nieszczęście dojrzewa surowa dusza zeka, obojętna na los własny i niemiłosierna dla innych.

Gorliwy koń niedługo pociągnie.

Nie rób tego dziś, co możesz zrobić jutro.

...nie wierzyć, nie bać się, o nic nie prosić!

A oto – dla przykładu – jeszcze jedno więzienie śledcze: podobóz Orotukan na Kołymie, 506 kilometrów od Magadanu. Zima z 1937 na 38. Osada parciano–drewniana, to znaczy – dziurawe namioty, ale jednak obłożone tarcicami. Przyjeżdża świeży etap, nowa grupa skazanych na nowe śledztwo – i jeszcze zanim otwarły się przed nimi wrota, ludzie ci widzą, że każdy namiot w osadzie, ze wszystkich stron prócz wejściowej OSZALOWANY JEST ZAMARZŁYMI NA KOŚĆ TRUPAMI! (zrobiono to nie na postrach – nie ma innego wyjścia: ludzie wymierają, śnieg ma dwa metry grubości, a pod nim – wieczna zmarzlina).

I Babicz się załamał! Głód życia okazał się mocniejszy od głodu prawdy. I zaczął pisać o wszystkim pod dyktando. I oszkalował 24 osoby, z których znał – na dobrą sprawę – tylko cztery! Przez cały czas badań – żywiono go dobrze, ale nie do syta, aby przy pierwszej próbie oporu znów móc zagrozić głodem.
Dreszcz przenika, gdy się czyta jego wspomnienia, spisane przed śmiercią: z jak wysoka – i jak nisko przy tym upaść może człowiek nawet tak mężny! Jak nisko każdy z nas upaść może...I dwudziestu czterech ludzi, niczego nieświadomych, poszło pod mur albo na nowe, długoletnie katusze. A Babicza – jeszcze przed rozprawą – posłano do sowchozu jako asenizatora. Później musiał świadczyć na rozprawie, sam dostał nową dychę z tym, że pierwszą mu anulowano – ale umarł w obozie przed końcem tej drugiej kary.

Powołanie się na Chrystusa również lejtnantowi odpowiadało: nikt z wydziału operacyjnego nie mógłby już mu zarzucić, że coś zaniedbał, że mógł jeszcze jakiś chwyt zastosować.
Czy nie zgodzi się bezstronny czytelnik, że pierzchają oni przed imieniem Chrystusowym, jak diabły przed święconą wodą, przed dzwonem na jutrznię?
Oto dlaczego nasz reżym nigdy nie pogodzi się z religią chrześcijańską! I próżno to nam zachodni komuniści obiecują.

Używa języka, który nie wymaga żadnego samodzielnego wysiłku myślowego. Spór z nim – to marsz przez pustynię.
O takich powiadają: wszystkie kuźnie odwiedził – a wrócił nie podkuty.

- Wychodzi na to, że dawniej każdy pracował we dnie, a teraz i mąż, i żona powinni jeszcze dodatkowo pracować wieczorem. Kobietom brak przez to czasu na rzecz najważniejszą - na wychowanie dzieci.
- Czasu mają tyle, ile trzeba. Najważniejsze dla wychowania są żłobki, szkoły, komsomoł.

...praca żony ważna jest ze względu na równość płci.

A jeśli nawet "obce elementy wykazują się w pracy dobrymi wynikami produkcyjnymi" – czynią to "jedynie po to, aby się lepiej zamaskować"!

Jeżeli złodziej uchlał się albo uciekł, albo coś ukradł – to mu się wyjaśnia, że to nie jego wina, że to wróg klasowy go spoił albo namówił do ucieczki, albo skłonił do kradzieży (inteligent skłonił złodzieja do kradzieży! – zostało to napisane całkiem serio w 1936 roku!).

...rozporządzenie WCzK z 8 stycznia 1921 roku, to dowiemy się, że tylko robotników i chłopów nie wolno aresztować bez podstaw prawnych – inteligenta zaś – można, dlaczego nie, no, choćby na zasadzie antypatii.

I w ogóle - nie czynimy rozróżnień między INTENCJĄ a samym PRZESTĘPSTWEM - na tym polega wyższość sowieckiej jurysdykcji nad burżuazyjną!

Zmiażdżyć ostatecznie i aż do końca zdezintegrować człowieka - oto zadanie śledztwa politycznego, gdy wchodzi w grę artykuł 58.

...śledztwo, prowadzone z artykułu 58 PRAWIE NIGDY nie dążyło do wykrycia prawdy, lecz sprowadzało się do fatalnej, brudnej procedury: wolny dopiero co, często pełen dumy, zawsze nieprzygotowany człowiek, miał być zgięty w barani róg i przepchnięty przez wąską rurę, tak żeby mu boki rozorały sterczące haki armatury, żeby zabrakło mu tchu, żeby zaczął marzyć o jej wylocie - i w końcu wyrzucany był przez ten wylot wprost na ziemię obiecaną jako gotowy mieszkaniec Archipelagu. (Naiwni wciąż się opierają ruchowi, przekonani, że z rury można wydostać się rakiem).

Marks twierdził, że "Państwo samo się okalecza, gdy czyni z własnego obywatela przestępcę ". I w sposób bardzo ujmujący wyjaśnił, że państwo powinno widzieć w każdym złoczyńcy również człowieka żywego i żołnierza, a więc obrońcę kraju i członka społeczności, i ojca rodziny, "istnienie której jest święte", i – co najważniejsze – obywatela. Ale nasi prawnicy nie mają czasu na czytanie Marksa, zwłaszcza gdy chodzi o ustępy tak nieprzemyślane. Marks natomiast, jeśli ma chęć, może sobie poczytać nasze instrukcje.

Galeria - kliknij aby powiększyć