Zoja kochała ojca aż do zapamiętania. Nie mogła potem już chodzić do szkoły (wciąż jej dokuczano: "Twój ojciec to szkodnik!" A ona krzyczała: "Mój tatuś jest dobry!"). Przeżyła po tej rozprawie tylko jeden rok (przedtem nigdy nie chorowała), w ciągu tego czasu ANI RAZU SIĘ NIE ZAŚMIAŁA, chodziła zawsze z opuszczoną głową i stare baby przepowiadały: "Patrzy w ziemię, długo nie pożyje". Umarła na zapalenie opon mózgowych i umierając wciąż wzywała ojca.
