Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Aldous Huxley

Aldous Huxley cytaty

Angielski powieściopisarz, nowelista, eseista, poeta. Autor dystopijnej powieści "Nowy wspaniały świat" wydanej po raz pierwszy w 1932 roku.

Strona numer 6

Nawet najlepsza konstytucja i ustawy zapobiegawcze okażą się bezradne w obliczu nasilającego się wciąż naporu przeludnienia i w wszechzorgnizowania, które są efektem rozrostu populacji i postępu technologicznego. Konstytucja nie zostanie uchylona, a mądre prawa pozostaną w kodeksach, ale takie liberalne formy będą jedynie służyć do kamuflowania i ozdabiania z gruntu autorytarnych treści. Zważywszy na niekontrolowane przeludnienie i wszechzorganizowanie, możemy się spodziewać, że w krajach demokratycznych nastąpi proces odwrotny do tego, który w Anglii doprowadził do nastania demokracji przy zachowaniu wszelkich zewnętrznych form monarchii. Pod bezlitosnym naporem coraz liczniejszej populacji i błyskawicznego postępu technicznego, a także za sprawą coraz skuteczniejszych metod manipulacji, ustrój demokratyczny zmieni swój charakter. Urzekająca, staroświecka otoczka - wybory, parlament, Sąd Najwyższy i cała reszta - pozostanie, ale ukryta pod spodem zasadnicza treść zamieni się w nową formę pokojowego totalitaryzmu. Wszystkie tradycyjne nazwy i uświęcone slogany zachowają dokładnie takie brzmienie, jakie miały w starych dobrych czasach. Demokracja i wolność będą tematem każdego programu telewizyjnego i artykułu wstępnego - ale w ściśle pickwickowskim sensie. Tymczasem rządząca oligarchia wraz ze swoją doskonale wyszkoloną elitą żołnierzy, policjantów, propagatorów opinii i manipulatorów będzie po cichu kontrolować wszystko według własnego uznania.

To takie głupie, te wszystkie polityczne swary - powiedział Rampion głosem ostrym i zniecierpliwionym. - Takie strasznie głupie! Bolszewicy i faszyści, radykałowie i konserwatyści, komuniści i Brytyjscy Wolni Obywatele. O cóż oni, u diabła, walczą? Ja ci powiem. Walczą, aby ustalić, czy pojedziemy do piekła komunistycznym ekspresem czy kapitalistycznym samochodem wyścigowym, indywidualistycznym autobusem czy kolektywistycznym tramwajem toczącym się po szynach kontroli państwowej. We wszystkich przypadkach miejsce przeznaczenia jest jedno. Wszystkie rodzaje lokomocji prowadzą do piekła, wszystkie są skierowane ku tej samej psychologicznej pułapce i prowadzą do społecznego upadku, który jest następstwem psychologicznego załamania. Jedyny punkt, w którym przejawia się różnica zdań polityków, to kwestia, jak dostać się do piekła. Niemożliwe, aby podobne dysputy zainteresowały człowieka rozsądnego, dla którego ważną sprawą jest piekło, a nie środki lokomocji, jakich trzeba użyć, aby się tam dostać. Człowiek rozsądny pyta: "Czy chcemy, czy też nie chcemy iść do piekła?" I odpowiada: "Nie, nie chcemy." A jeżeli taka jest jego odpowiedź, to nie może on mieć nic wspólnego z żadnym politykiem. Bo wszyscy pragną wyładować nas w piekle. Wszyscy bez wyjątku.

Czy można coś powiedzieć o nicości?

Przyjemnie pomyśleć, że jest się społecznie użytecznym nawet po śmierci. Użyźniamy glebę.

Błogosławiony szaleniec, co w każdej godzinie
Umie się cieszyć, marzyć, nim czas jego przeminie.

Jak muchy dla swawolnych chłopców jesteśmy dla bogów; zabijają nas dla zabawy.

Dziś oto postęp, starzy ludzie pracują, starzy ludzie kopulują, starzy ludzie nie mają czasu, nie mają chwili wytchnienia od przyjemności, okazji do tego, by usiąść i zacząć rozmyślać; gdyby zaś przez nieszczęśliwy przypadek pojawiła się taka szczelina czasu w spoistej substancji ich rozrywek, zawsze pozostaje soma, rozkoszna soma, pół grama na popołudnie, gram na weekend, dwa gramy na podróż na przewspaniały Wschód, trzy na mroczną wieczność na księżycu; wracając znajdą się już po drugiej stronie szczeliny, bezpieczni, na twardym gruncie codziennej pracy i rozrywek, biegając z jednego czuciofilmu na drugi, od jednej sprężystej dziewczyny do innej, od zawodów elektromagnetycznego golfa do...

Górne części wszystkich krzyży obcinano, tak by powstał kształt litery ,,T". Istniał tak zwany Bóg.

Jeśli ktoś jest odmienny, to dla takiego oni są okrutni. Czy ty wiesz, że odsunęli mnie od wszystkiego, absolutnie od wszystkiego?

Jutro, jutro i następne jutro…
Odkrył Czas, Śmierć i Boga.

Milion jednakowych bliźniaków. Zasada produkcji masowej wreszcie zastosowana w odniesieniu do biologii.

Fizyczne niezaspokojenie może spowodować rozrost aktywności umysłowej. Proces jest, jak się zdaje, odwracalny. Rozrost aktywności umysłowej może, ze względu na własny interes, wytworzyć dobrowolną ślepotę i głuchotę rozmyślnej samotności, sztuczną impotencję ascety.

Ciekawą rzeczą - mówił po krótkiej przerwie - jest lektura tego, co ludzie z czasów Pana Naszego Forda pisali o postępie naukowym. Zdawali się sądzić, że będzie on posuwał się nieograniczenie, niezależnie od wszystkiego innego. Wiedza była dobrem najwższym, prawda najwyższą wartością: cała reszta pełniła rolę wtórną i podrzędną. Co prawda już wtedy idee zaczynały ewoluować. Sam Pan Nasz Ford położył wielkie zasługi w zakresie przesuwania punktu ciężkości z prawdy i piękna na wygodę i szczęśliwość. produkcja masowa tego wymagała. Powszechna szczęśliwość utrzymuje turbiny w stałym ruchu: prawda i piękno nigdy. No i, rzecz jasna, gdy masy przejęły władzę, zaczęła się liczyć szczęśliwość, nie zaś prawda i piękno.

Szczęśliwość to surowy nauczyciel, zwłaszcza szczęśliwość innych. Dużo bardziej surowy (jeśli nie jest się warunkowanym na bezdyskusyjną akceptację) niż prawda.

Lepszy nowy wzór niż łatanie dziur, lepszy nowy wzór niż łatanie dziur.

Istotą nowego sposobu patrzenia jest różnorodność. Różnorodność oczu i rozmaitość oglądanych widoków. Jeden człowiek ocenia wypadki z punktu widzenia biskupa, drugi pod kątem widzenia ceny flanelowych kaftaników, inny z punktu widzenia wesołej zabawy. Każdy ze swego punktu widzenia dostrzega inną postać zjawiska - odmienny pokład rzeczywistości. Otóż ja chcę patrzeć równocześnie wszystkimi oczami.

Popęd zahamowany wylewa, a powódź to uczucia, powódź to namiętność, powódź to nawet szaleństwo: zależy to od siły strumienia, wysokości i wytrzymałości zapory. Strumień nie napotykający przeszkody spływa gładko w dół wytkniętym kanałem aż po spokojny dobrobyt.

Wiara jest czymś zupełnie odmiennym od wierzeń. Wierzenia to systematyczne i zdecydowanie zbyt poważne przyjmowanie słów nieprzemyślanych przez samego siebie. Słów świętego Pawła, słów Mahometa, słów Marksa, słów Hitlera. Ludzie biorą je zbyt poważnie, i czym się to kończy?

A przecież chciał jak najlepiej. Co zresztą w pewnym sensie pogarsza tylko sprawę. Ci, co chcą dobrze, postępują w taki sam sposób jak ci, co chcą źle.

Niezliczona liczba ludzi jest spragniona autotranscendencji i z zadowoleniem odnalazłaby ją w kościele. Ale, niestety, "głodne owieczki czekają, lecz pozostają nie nakarmione". Biorą udział w obrzędach, słuchają kazań, powtarzają modlitwy; ale ich pragnienie pozostaje nie zaspokojone. Rozczarowani, uciekają się do butelki. Przynajmniej przez pewien czas i w pewnej mierze jest to skuteczne. Mogą nadal jeszcze bywać w kościele; ale nie ma on dla nich większego znaczenia niż Muzyczny Bank z Erewhon Butlera. Nadal mogą uznawać Boga; ale jest on Bogiem tylko na poziomie słownym, tylko w czysto pickwikowskim sensie. Rzeczywistym obiektem kultu jest butelka, a jedynym religijnym przeżyciem jest stan niepohamowanej i przebojowej euforii, która towarzyszy spożyciu trzeciego cocktailu.

Galeria - kliknij aby powiększyć