Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty poetów

Zobacz listę poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

W głębi duszy nie wierzę w rzeczy nadprzyrodzone. Żaden człowiek myślący nie zaprzeczy, iż czym innym jest Bóg, a czym innym przyroda. Że Bóg, stworzywszy przyrodę, może nią wedle swej woli władać i ją przekształcać, to nie ulega również, wątpliwości. Powiadam „wedle swej woli”, gdyż jest to
zagadnienie woli, nie zaś, jak niedorzeczna logika przypuszcza, potęgi. Nie chodzi o to, jakoby Bóstwo nie mogło zmienić swych praw, lecz o to, iż bluźnimy Mu, wyobrażając sobie, jakoby zmiany były potrzebne. Od samego początku prawa te były postanowione w ten sposób, iż ogarniały wszechmożliwości, jakie by mogła przynieść z sobą Przyszłość. Dla Boga wszystko jest Teraźniejszością.

Tak jak moja małżonka, co śpi w grobów głuszy,
Była droższą mej duszy nad życie mej duszy.

Człowiek nie może równocześnie posiadać wiedzy i być uległym.

Dziękujmy miłosierdziu boskiemu, iż upiornych mąk konania doznaje jednostka ludzka, a nie ludzka gromada!

Jeśli umarłam, to wszak skonałam Dla ciebie, dla Ciebie.

(...) Zemdlałem — nie powiem jednak, abym zatracił wszystką świadomość. Próżno byś się starał określić lub nawet opisać to, co mi z niej zostało. Lecz — koniec końcem — nie wszystko było stracone. W śnie najgłębszym — też nie wszystko! W obłędzie — nie wszystko! W zemdleniu — nie wszystko! W śmierci — nie wszystko! Nawet w grobie nie wszystko bywa stracone! W przeciwnym razie zabrakłoby nieśmiertelności dla człowieka.

Wszakże wysiłki moje były nadaremne, niepokonany strach przeniknął stopniowo całą moją istotę, i wreszcie trwoga bezimienna, istna zmora przytłoczyła mi piersi.

- Ty, hultaju! - krzyczał Legrand przez zaciśnięte zęby. - Ty diabelski powsinogo! Mów, odpowiedz mi natychmiast bez wykrętów, które...które jest twe lewe oko?
- Och, mój złoty Massa Will! Toć to jest na pewno moje lewe oko! - zaskrzeczał, przerażony Jupiter kładąc rękę na swym prawym narzędzie wzroku i przyciskając ją z rozpaczliwą zawziętością, jak gdyby obawiał się, że jego pan wydrze mu to oko.

Tam w jej królestwie nad mórz pianą,
Tam w jej mogile pod mórz pianą...

Zmusza ona nie to, co zwiemy duszą i co pozostaje absolutnie poza zasięgiem ludzkiej mocy, lecz widmo, czyli odbicie tego, co najbardziej ziemskie w człowieku, żeby się jawiło naszym zmysłom.

W nocy, która nastąpiła po dokonaniu owego okrutnego czynu, zbudził mię ze snu okrzyk: "Pożar".

W chmurne odziane mgły...

Rozkoszne piękno - powiada Bacon, lord Verulam, odnosząc się do wszelkich jego postaci i przejawów - nie może obejść się bez domieszki pewnej dziwności w swych proporcjach.

Miało się już ku świtaniu: mimo to mnóstwo wynędzniałych opojów cisnęło się u pompatycznego wejścia.

Lecz z biegiem lat ten rycerz chwat twarz schylił smutkiem bladą: jak wielki ląd - ni jeden kąt, by był, jak Eldorado!

Któż zatem ośmieli się wytknąć ci twe postępowanie? Winić za godziny rojeń czy potępiać jako marnotrawienie życia te zajęcia, co jak wezbrana fala płynęły wprost z twego niespożytego ducha?

Quoth the Raven “Nevermore".

Przez cały dzień pewnej jesieni — dzień zadymką omglony, posępny i oniemiały, gdy chmury ciężko i nisko zwisły na niebie, przebywałem samopas i konno obszary niezwykle ponurej krainy i wreszcie w chwili przypływu zmierzchów wieczornych, stanąłem przed melancholijnym Domem Usherów. Nie wiem, jak się to stało, ale od pierwszego wejrzenia, które rzuciłem na ową budowlę, uczucie smutku ponad siły przeniknęło mą duszę. Mówię: ponad siły, ponieważ tego smutku nie koiło zgoła najmniejsze źdźbło owego nastroju, któremu istota poezji nadaje niemal barwy rozkoszy, a który zazwyczaj ogarnia duszę wobec najposępniejszych widoków natury, pełnych spustoszenia i zgrozy.

Oglądałem przeciwległy mi krajobraz i nic, jeno dom i charakterystyczna perspektywa tej miejscowości, mury chłodem przesycone, okna podobne do oczu, które patrząc nie widzą — kilka kęp jędrnego sitowia oraz kilka pni zbielałych i spróchniałych drzew — samym swym widokiem zdziałały, że doznałem owego całkowitego pognębienia ducha, które wśród uczuć ziemskich najtrafniej można przyrównać tylko przed przedokcnieniowym majaczeniom palacza opium — jego bolesnym do codzienności powrotom — straszliwemu a niechętnemu pierzchaniu z jego oczu zasłony. Była w tym — drętwota serca, znękanie, niemoc — niepokonany smutek zadumy, której żaden bodziec wyobraźni nie mógł ożywić ani spotężnić.

Przez skrzących łuną okien dwoje
Widzi dziś pielgrzym z obcych stron
Jak fantastyczne duchów roje
Pląsają pod zgrzytliwy ton
Podczas, gdy w bramie dziką zgrają
Miast wdzięcznych Ech
Tłoczą się widma, które znają
Nie uśmiech - lecz tylko śmiech.

Otóż tedy — czyż wam nie nadmieniłem, że to, co uważacie za szaleństwo, jest jeno przeczuleniem zmysłów?