Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich poetów

Zobacz listę poetów

Zobacz listę amerykańskich poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

Dopóki Człowiek będzie się wdrapywał na najwyższy szczebel i nie wkalkuluje drogi w dół, będzie go można zniszczyć i pokonać. Dopiero gdy nauczy się ratować, co się da, będzie mniej zniszczony i mniej pokonany.

Oczy mialem błękitne, buty stare i nikt mnie nie kochał.

...jeśli człowiek w gruncie rzeczy nie wyznaje ani nie rozumie poglądów, które przyjmuje za swoje, to jego słowa mogą, o dziwo, brzmieć bardziej przekonująco.

siedzę przy oknie
zlany piwnym potem
sponiewierany przez lato
i patrzę na kocie jaja.

jaja to jaja, i tyle -
z w ł a s z c z a kocie,
a moje własne wyglądają dosyć ckliwie
i jak twierdzą współcześni,
są całkiem spore:
"Ty to masz jaja, Bukowski!".

- Nie lubię wcześnie wstawać ani słuchać rozkazów.
- Jak chcesz dać sobie radę w życiu?
- Nie wiem.

Byłem pigmejem w krainie karłów.

Większości nie wolno wygrać w żadnej grze wymyślonej od początku świata, nie wyłączając Rewolucji Amerykańskiej.

Nie obchodziło mnie zbytnio zagrożenie komunistyczne ani nazistowskie. Chciałem się napić, chciałem wsadzić każdej napotkanej cizi, miałem też ochotę dobrze zjeść, śpiewać nad kuflem piwa w śmierdzącym barze i palić cygaro.

- Próbowałeś pogadać z psychoanalitykiem?
- To bez sensu. Są nudni, bez wyobraźni. Nie potrzebuję psychoanalityków.(...)
Chciałbym być psychoanalitykiem, gdybym mógł rżnąć wszystkie babki. To jedyna dobra strona tej profesji. Poza tym ten fach jest do niczego.

- Jezu!
- Zostaw Jezusa w spokoju. Jezus nie ma z tym nic wspólnego! Chociaż...Zaraz...Poczekaj, szmaciarzu, podsunąłeś mi pewien pomysł.
Mason odwrócił się na krześle w stronę Underwooda, który nadal opierał się plecami o deszcz.
- Warto o tym pomyśleć.
- Mhm - przyznał Underwood.
- Oderwij na chwilkę wzrok od swego fiuta, Cliff. Zastanów się nad tym.
- Nad czym?
- Chrystus na wrotkach. Niezliczone możliwości.
- Pewnie. Tak. Moglibyśmy dołączyć także diabła.
- Dobre. Tak, diabła.
- Można nawet wykorzystać krzyż.
- Krzyż? Nie, to już zbyt banalne.

Napis na dachu innego budynku głosił JEZUS ZBAWIA, ale ani Jezus, ani pomarańcze niewiele były dla mnie warte.

Rurka od lewatywy wciąż się wysuwała, zalałem całą łazienkę, bolał mnie brzuch o tonąłem w śluzie zmieszanym z gównem. Tak wygląda koniec świata, żadna bomba atomowa, tylko gówno, gówno i jeszcze raz gówno.

Kiedy padło pytanie o religię, odpowiedziałem "katolik", głównie po to, żeby oszczędzić sobie zdziwionych spojrzeń i pytań, które zwykle następują po oświadczeniu, że jestem bezwyznaniowcem. Miałem dość dyskusji i zbędnych formalności. Znalazłem się w szpitalu katolickim, kto wie, może będą się mną lepiej opiekować albo otrzymam błogosławieństwo papieża.

- A to gnojek jeden! - rozdarła się, wskazując mnie palcem - złapał mnie za cipę!
- Pani szanowna - rzekł mężczyzna - chłopak pewnie myślał, że to kratka od ścieku.

Nie lubimy, gdy ludzie zajmują nam niepotrzebnie czas.
- Nie jestem "ludźmi".

- Zastanowię się. Chcesz kilka grejpfrutów?
- Pozbywasz się grejpfrutów? Przecież one nie tuczą.
- Wiem, ale rano stanąłem na jednym i się przewróciłem. Są niebezpieczne.
- Gdzie spałeś, w lodówce?

Przez duży otwór wysoko na odległej ścianie wjeżdża pół wołu, a może cały wół, tak, to były całe woły, przypomniałem sobie, miały cztery nogi - jeden z nich wyjeżdżał z otworu na haku, przed chwilą go zaszlachtowano, zatrzymywał się tuż przede mną i wisiał na tym haku o kilka cali ode mnie.
"Chwilę temu go zabito - pomyślałem. Zarżnęli biedaka. Jak oni odróżniają człowieka od wołu? Skąd wiedzą, że ja nie jestem wołem?".

Piśniesz jeszcze jedno słowo, mądralo, a tak cię kopnę w dupę, że mój but wyjdzie ci gębą! Nie będziesz wiedział, czy iść na pogotowie, czy do szewca!

To właśnie psuje poetę: szczególne traktowanie albo własne wyobrażenie o tym, że jest kimś wyjątkowym. Oczywiście ja jestem kimś wyjątkowym, ale wątpię, by to samo dotyczyło wielu innych...