Chodniki po obu stronach jezdni zatłoczone były spieszącymi się ludźmi. Tylko zmiana świateł zatrzymywała ich na chwilę. Dokąd szli, dlaczego tak się spieszyli? Nagle ludzie wydali mi się podobni do szklanych kulek w zabawkach mechanicznych: toczą się i toczą zderzając się ze sobą po drodze, by wreszcie ulec prawu grawitacji. Czułem się, jak jedna z tych kulek, ale nie chciałem ulec... nie chciałem, by popychali mnie inni. Chciałem iść własną drogą. Jednakże wciąż zderzałem się z tymi, którzy chcieli zatrzymać mnie i zmienić kierunek mojej drogi. Postanowiłem twardo walczyć, nawet jako jeden przeciwko wszystkim.
Świat wiesz ma i swoje mroczne strony i radosne strony, myśmy wtedy opowiadali o mrocznych stronach.