Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Przygnębion, strapion i zgryzotą trawion, przez co zgryźliw i opryskliw.

Odwołuję oszczerstwa rzucone na Nilfgaard i na Sprawiedliwego Hoeta - oświadczył poważnie Codringher. - Ten Akerspaark nie został zamordowany. On zwyczajnie zachędożył się na śmierć.

[...] im więcej krzywdy dzieje się idiotom, tym większa korzyść dla rozumnych. ~Addario Bach~

Najwyższa ze strażniczek, widać komendantka, odepchnęła od siebie miskę, wstała. Geralt, który zawsze uważał, że brzydkich kobiet nie ma, nagle poczuł się zmuszony do rewizji tego poglądu.

- I co? - nie wytrzymał poeta. - Co jest na tym polu?
- Ano - Dhun uniósł głowę, podrapał się za uchem. -Ano, grasuje tam diaboł.
- Co? - parsknął Jaskier. - Co takiego?
- Przecie mówię. Diaboł.
- Jaki diaboł?
- A jaki ma być? Diaboł i tyle.
- Diabłów nie ma!
- Nie wtrącaj się, Jaskier - rzekł Geralt spokojnym głosem. - A wy mówcie dalej, mości Dhun.
- Przecie mówię: diaboł.
- To już wiem. - Geralt, gdy chciał, potrafił być niesłychanie cierpliwy. - Powiedzcie, jak wygląda, skąd się wziął, w czym wam przeszkadza. Po kolei, jeśli łaska.
- Ano - Dhun uniósł sękatą dłoń i jął wyliczać, po kolei odginając palce, z wielkim trudem. - Po kolei, jako żywo, mądry z was człek. Ano, tak. Wygląda to on, panie, jak
diaboł, wypisz wymaluj diaboł. Skąd się wziął? Ano znikąd. Bęc, trzask, prask i patrzym: diaboł. A przeszkadzać
to on nam po prawdzie nie zanadto przeszkadza. Bywa nawet, że pomaga. - Pomaga? - zarechotał Jaskier, usiłując wyciągnąć muchę z piwa. - Diabeł?
- Nie wtrącaj się, Jaskier. Mówcie dalej, panie Dhun. W jaki to sposób pomaga wam ten, jak powiadacie...
- Diaboł - powtórzył z naciskiem kmieć. - Ano, pomaga tak: grunt użyźnia, glebę wzrusza, krety tępi, ptaki płoszy, rzepy i buraków dogląda. A i liszkę, co się w kapuście
lęgnie, zjada. Ale
kapustę takoż po prawdzie zjada. Nic, ino by żarł. Jak to diaboł.
Jaskier znowu zarechotał, po czym pstryknął palcami i strzelił zmoczoną w piwie muchą w kota śpiącego przy palenisku. Kot otworzył jedno oko i spojrzał na barda z
wyrzutem.
- Wszelakoż - rzekł spokojnie wiedźmin - gotowiście mi zapłacić, by pozbyć się tego diabła, czy tak? Innymi słowy, nie chcecie go w okolicy?
- A któżby - Dhun spojrzał na niego ponuro - chciał diaboła na ojcowiźnie?

(fragment kroniki)
I pojął marszałek polny Coehoorn, że batalia przegrana, zobaczył jak giną i w rozsypkę idą wokół niego brygady.
I przybieżali natenczas ku niemu oficerowie, a rycerze, konia podając świeżego, wołając, by uchodził, by ratował życie. Ale nieustraszone biło serce w piersi nilfgaardzkiego marszałka. 'Nie godzi się', zawołał, 'bym miał jak tchórz umykać z pola, na którym pod moją komendą tylu dobrych mężów padło za cesarza'. I dodał mężny Menno Coehoorn...
*
(retrospekcja)
- Nie ma już którędy spierdalać - dodał spokojnie i trzeźwo Menno Coehoorn, rozglądając się po polu - Opasali nas ze wszech stron.

Kobietom pieniądze potrzebne nie są. Bo i po co? Nie piją, w kości nie grają, a kobietami, psiakrew, są przecież same.

Źle ci to idzie, Tzara. Nie umiesz. Żeby kogoś dobrze znieważyć, nie wystarczy przemożne pragnienie, entuzjazm ani zapał. Konieczny jest warsztat. [Geralt]

Ależ ja mam paskudny uśmiech, pomyślał Geralt, sięgając po miecz. Ależ ja mam paskudną gębę. Ależ ja paskudnie mrużę oczy. Więc tak wyglądam? Zaraza.

Tyś myślał - lancknecht spojrzał na niego z politowaniem. - A czym, ciekawość? Ty, kapcanie, gdybyś w zupie połknął karalucha, to w kiszkach więcej miałbyś rozumu aniżeli w głowie.

Chłopy trawy koszą
Baby siano noszą
W niebo popatrzają
Deszczu się bojają

Na górce stoimy
Przed deszczem chronimy
Chujami machamy
Chmury rozgarniamy!

Patrzycie, a oczu nie macie, słuchacie, a uszy wasze głuche

Uliczki dniem i nocą rozbrzmiewały muzyką, śpiewem brzękiem kielichów i stukiem kufli, wiadomo bowiem, że nic nie wzmaga pragnienia tak, jak proces przyswajania wiedzy

- Jak na kogoś, kto żyje tak krótko- uśmiechnął się wymuszenie Filavandrel - wykazujesz zaskakującą pogardę śmierci, człowieku.
- Raz matka rodziła i raz się umiera- powiedział spokojnie wiedźmin. - Filozofia w sam raz dla wszy, prawda?

Tak. Czuję się poniżona, poniżona tym, że wszystko ci wyznałam, zapominając o godności, która każe cierpieć w milczeniu. Tym, że moim wyznaniem wprawiłam cię w zakłopotanie. Czuję się poniżona tym, że jesteś zakłopotany. Ale ja nie mogłam inaczej. Jestem bezsilna. Zdana na łaskę, jak ktoś złożony chorobą. Zawsze bałam się choroby, momentu, w którym będę słaba, bezsilna, bezradna i samotna. Zawsze bałam się choroby, zawsze wierzyłam, że choroba byłaby najgorszym, co mogłoby mnie spotkać...

Nadchodzą trudne czasy. Trudne i niebezpieczne. Nadchodzi czas zmian. Przykro byłoby starzeć się w przekonaniu, że nie uczyniło się niczego, by zmiany, które nadchodzą, były zmianami na lepsze. Prawda?

Bo lud jest ciemny, głupi i łatwo nim manipulować-dokończył wysmarkawszy się, Skellen.-Wystarczy krzyknąć :"Hura",wygłosić mowę ze stopni senatu, otworzyć więzienia i obniżyć podatki.
-Macie absolutną rację hrabio-powiedział ten przeciągający sylaby. Teraz wiem, czemu tak gardłujecie za demokracją.

- Skrzywdziłam cię?
- Trochę.
- Zacznie się na nowo?
- Nigdy się nie skończyło.

Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną. Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna stała się krew, nawet pita...
– Do lustra? – wtrącił Jaskier.
– Gorzej – odrzekł spokojnie Regis. – Ja nie odbijam się w lustrach.

Co z tego, mawiał Telesma, że sprasowany i ususzony bocian pozwala bezproblemowo czytać w cudzych myślach? Że zmumifikowana trupia noga niezawodnie chroni przed urokami? Gdzie to nosić? Na sznurku na szyi? Głupio się wygląda.