Właśnie mam zamiar ułożyć balladę o dwóch cyckach. Proszę mi nie przeszkadzać.
Choćby nie wiem ile czasu upłynęło, nic bzdury w prawdę nie obróci.
Nie obrażaj więc mojej inteligencji poprzez czynione na pokaz zaniżanie własnej.
[...] ballad nie pisze się, by w nie wierzono, ale po to by sie nimi wzruszano.
Podbródek miał przedziałek, przez co wyglądał jak miniaturowa dupa
A z ksiąg drwić nie godzi się, w końcu, by powstały, ktoś okrutnie musiał się napracować.
Ty myśl trochę, Stratton, bo tu nie uniwersytet! Tu się w karty gra!