Polska Winkelriedem narodów!
Poświęci się, choć padnie jak dawniej! Jak nieraz!
Nabity - niechaj krzemień na żelazo pada...ból, chwila jedna, ciemno - potem jasność błyśnie
Zacznę jak słońce, może skończę jak słonecznik – Ona mi będzie serce obracać oczyma.
Droga! Gdybym pałace mógł nazad odzyskać jedną łzą twoją, nie chcę, abyś łzę wylała.
Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć
I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć?
Ileż to rodzajów nędzarzy na świecie -
ziemia to szalona matka szalonych.