Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Nas nauczono widzieć w kobietach anioły i tak też je traktujemy. Jeżeli one jednak są przede wszystkim samicami, to my wydajemy się w ich oczach głupsi i niedołężniejsi, niż jesteśmy, a Starski musi triumfować. Ten jest panem kasy, kto posiada właściwy klucz do zamku, baronie! - Wokulski.

Kiedy Kochanowski pisał: "Na lwa srogiego bez obawy siędziesz i na ogromnym smoku jeździć będziesz” — z pewnością miał na myśli kobietę...To są ujeżdżacze i pogromcy męskiego rodu!

Czasem zdaje mi się, że jest to człowiek skrzywdzony przez społeczeństwo. Ale o tym cicho!...Społeczność nikogo nie krzywdzi...Gdyby raz przestano w to wierzyć, Bóg wie jakie okazałyby się pretensje. Może nawet nikt by już nie zajmował się polityką, tylko myślałby o wyrównywaniu rachunków ze swymi najbliższymi. Lepiej więc nie zaczepiać tych kwestyj.

I przypatrz się, panie Ignacy, jak zgodnie w kierunku ogłupienia ludzi pracuje pokój dziecinny i salon, poezja, powieść i dramat. Każą ci szukać ideałów, samemu być idealnym ascetą i nie tylko wypełniać, ale nawet wytwarzać jakieś sztuczne warunki. A co z tego wynika w rezultacie?...Że mężczyzna, zwykle mniej wytresowany w tych rzeczach, staje się łupem kobiety, którą tylko w tym kierunku tresują. I otóż cywilizacją naprawdę rządzą kobiety!..

Jak zwykle, tak i tym razem wydobył wszystkie [zabawki], zapełnił nimi cały kontuar i wszystkie jednocześnie nakręcił. Po raz tysiączny w życiu przysłuchiwał się melodiom grających tabakierek i patrzył, jak niedźwiedź wdrapuje się na słup, jak szklana woda obraca młyńskie koła, jak kot ugania się za myszą, jak tańczą krakowiacy, a na wyciągniętym koniu pędzi dżokej.
I przypatrując się ruchowi martwych figur po tysiączny raz w życiu powtarzał:
"Marionetki!...Wszystko marionetki!...Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one..."
Kiedy źle kierowany dżokej wywrócił się na tańczących parach, pan Ignacy posmutniał.
"Dopomóc do szczęścia jeden drugiemu nie potrafi - myślał - ale zrujnować cudze życie umieją tak dobrze, jak gdyby byli ludźmi...".

Zatem wielkie miasto, jak roślina i zwierzę, ma właściwą sobie anatomię i fizjologię. Zatem praca milionów ludzi, którzy tak głośnio krzyczą o swojej wolnej woli, wydaje te same skutki, co praca pszczół budujących regularne plastry, mrówek wznoszących ostrokrężne kopce albo związków chemicznych układających się w regularne kryształy.

Na wszystkich ty miej kieszeń, a serce tylko dla siebie.

Jego biedna głowa posiadała nierównie więcej nauki, aniżeli można było udźwignąć na tak bardzo chude szyi.

Był przecie śpiew, wino, kobiety, a jednak wszystko skończyło się nudnościami. Więc - co to jest szczęście?

Ludzkość składa się z gadów i tygrysów, między którymi ledwie jeden na całą gromadę znajdzie się człowiek...Dzisiejsze niedole pochodzą stąd, że wielkie wynalazki dostawały się bez różnicy ludziom i potworom...

Na świecie nie ma dla kobiet pozycji ani niewygodnej, ani niebezpiecznej.

Wiem, co mówi się o Żydach w warsztatach, szynkach, sklepach, nawet w gazetach...I jestem pewny, że lada rok wybuchnie nowe prześladowanie, z którego moim bracia w Izraelu wyjdą jeszcze mądrzejsi, jeszcze silniejsi i jeszcze solidarniejsi...A jak oni wam kiedyś zapłacą!...Szelmy spod ciemnej gwiazdy, ale muszę uznać ich geniusz i nie mogę wyprzeć się sympatii...Czuję, że dla mnie brudny Żydziak jest milszy od umytego panicza - [mówił do Wokulskiego Szuman, Żyd emancypowany].

[...] I dopiero dziś, kiedy dziesięcioma rublami wydobył człowieka z niedoli, kiedy nikt nie mógł głosić przed światem o jego szlachetności, dopiero dziś poznał: co to jest ofiara. Dopiero dziś przed jego zdumionym okiem stanęła nowa, nie znana dotychczas część świata - nędza, której trzeba pomagać.

- Gdzie nie ma winnych, muszą być przynajmniej ukarani. Nie wina, ale kara następująca co zbrodni uczy innych, że tego spełniać nie wolno.

Pastor pokiwał głową i wyciągnął rękę w kierunku sadzawki, na której każdy rzucony przedmiot wytwarzał coraz szersze koła.
- Czy widzisz, Gotliebie, te fale?...-pytał fabrykanta.-Widzisz, jak one rosną i płyną coraz dalej?...
- Tak się zawsze robi-odparł Adler.-Cóż w tym dziwnego?
- Masz racją-rzekł pastor.-Tak się robi zawsze i wszędzie: na sadzawce i w naszym życiu. Kiedy złe czy dobre upadnie na świat, powstają około niego fale coraz większe i idą dalej a dalej...
- Nic nie rozumiem!-przerwał Adler pijąc flegmatycznie wino z kielicha.
- Zaraz ci wytłomaczę, tylko nie gniewaj się.
- Ja się na ciebie przecie nigdy nie gniewam-odpowiedział fabrykant.
- Otóż, widzisz jest tak. Ty źle wychowałeś syna i rzuciłeś go w świat jak ten patyk w wodę. On narobił długów, i to jest pierwsza fala. Ty zniżyłeś płace robotnikom i oddaliłeś lekarza, a to jest druga fala. Śmierć Gosławskiego-to trzecia. Nieporządki w fabryce i opisy w gazetach-czwarta. Wypędzanie robotników, procesy-to piąta fala...A jaka będzie szósta i dziesiąta?...
- Nic mnie to nie obchodzi!-rzekł Adler.-Niech sobie twoje fale idą w świat i trapią głupich, mnie nic do tego...Pastor rzucił korek przy brzegu sadzawki i znowy wskazał go tkaczowi.
- Patrz, Gotliebie! Niekiedy dziesiąta fala odbija się od brzegu i wraca...tam skąd wyszła.

Natura miewa kaprysy i - analogie - dodał. - Motyle istnieją także w rodzaju ludzkim: piękna barwa, latanie nad powierzchnią życia, karmienie się słodyczami, bez których giną - oto ich zajęcie. A ty, robaku, nurtuj ziemię i przerabiaj ją na grunt zdolny do siewu. Oni bawią się, ty pracuj; dla nich istnieje wolna przestrzeń i światło, a ty ciesz się jednym tylko przywilejem: zrastania się, jeżeli cię rozdepcze ktoś nieuważny.

No, ale rozum, panie Wokulski, przychodzi kobietom dopiero około trzydziestego roku.

Podróżnicy nie mówią komplimentów, gdyż wiedzą, że pod każdą szerokością jeograficzną komplimenta dyskredytują mężczyznę w oczach kobiet.

Potem wniesiono nowe szklanki ponczu i zaczęły się opowieści.

Dziwna bowiem jest natura ludzka: im mniej sami mamy skłonności do męczeństwa, tym natarczywiej żądamy go od innych.