Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Była to jedna z tych chwil, kiedy natura hamuje swoje wielkie siły i zawiesza odwieczne prace, ażeby uwydatnić szczęście istot drobnych i znakomitych.

I niechże mi teraz dowodzą, że na świecie jest coś niepotrzebnego.

I wiesz pan, com poznał?...Oto oni mają takie wyobrażenie o nauce jak gęsi o logarytmach.

Do diabła! - zakończyłem uderzając szklanką w stół - można ponosić ofiary mając z czego, ale nie można pozwalać na maltretowanie siebie...

Spełniony obowiązek powinien coś przynosić człowiekowi, gdyż inaczej byłby ofiarą, której nikt od nikogo nie ma prawa wymagać.

Słowo, zapamiętaj to, władco, jest jak kamień rzucony z procy; gdy trafi na ścianę, odbije się i zwróci przeciw tobie samemu...

My, widzisz, Polacy, zawsze robimy projekta nie zgromadziwszy środków, a nawet nie pytając, czy w ogóle nasze środki wystarczą. No i tak też nam się wiedzie w życiu.

Pokaż mi pan jedno miasto, w którym nie ściskano by sobie mózgów jakimiś dogmatami, a - zrobię je stolicą świata i kolebką przyszłej ludzkości...

Cukrownia będzie przekształcała materiały prawie tak samo, jak robią to zwierzęta i rośliny. Przez jedną bramę będziecie do niej wozić: buraki, węgiel, wapno i tak dalej. Te buraki opłuczecie wodą jak śliną, rozetrzecie je na miazgę żelaznymi zębami, wyciśniecie z nich sok...W innym aparacie, który, mówiąc nawiasowo, jak nasze płuca będzie pochłaniał mnóstwo tlenu, poddacie buraczany sok podniesionej temperaturze...Potem będziecie go łączyli z wapnem, węglem, będziecie przeciskali przez walce centryfugalne, a nareszcie odparujecie i odlejecie w formy cukier, który – wyjedzie na świat drugą bramą.

Zdawało mu się, że pękły w nim wszystkie nici łączące go z ludźmi, że są mu obojętni, że go nic nie obchodzi, co ich obchodzi.

Ciężki los, kiedy życie schodzi tylko na chronieniu życia!..

Z konieczności połączymy się z waszym ludem, będziemy jego inteligencją, której dziś nie posiada...Nauczymy go naszej filozofii, naszej polityki, naszej ekonomii i z pewnością lepiej wyjdzie na nas aniżeli na swoich dotychczasowych przewodnikach...

Daje pieniądze, więc jest ostrożny. Dopóki dawał tylko słowo, był śmielszy!…

- ...Tęsknota.
- Za czym?
Wokulski drgnął.
- Za czym? No...za wszystkim...za krajem...
- Dlaczegożeś nie wracał?
- A cóż by mi dał powrót?...Zresztą - nie mogłem.
- Nie mogłeś? - powtórzył Ignacy.
- Nie mogłem...i basta! Nie miałem po co wracać...

...a do pokoju panny Izabeli sen jeszcze nie zapukał, odpędzany przez wspomnienia.

Biada orłom w menażerii, szczęśliwe gęsi w kojcu!

W oczach ludzkich złe i dobre życiowe fakta wówczas dopiero zdają się nabierać znaczenia, gdy odbiją się w druku.

Wówczas przyszło mi na myśl, że tak daleko jestem od domu, ze dziś ostatnim między mną i wami łącznikiem są tylko te gwiazdy, że w tej chwili u was może nikt nie patrzy na nie, nikt o mnie nie pamięta, nikt!...Uczułem jakby wewnętrzne rozdarcie i wtedy dopiero przekonałem się, jak głęboką mam ranę w duszy.

- Otóż jest rzecz ciekawa. Nasze koleżanki, jak to wiem od starszych urzędników, najwcześniej przychodzą, najpóźniej wychodzą z biura, pracują jak mrówki, są punktualne, potulne i – w ogóle są wzorowymi oficjalistami. Za to owe panie mają… daleko mniejsze pensje aniżeli ich poprzednicy, mężczyźni, i biorą na przykład piętnaście rubli zamiast trzydziestu albo dwadzieścia pięć zamiast czterdziestu...
- Cóż to za niesprawiedliwość! – zawołała Madzia.
- Właśnie i tę sprawę podniosę kiedyś i wytłomaczę społeczeństwom: w jaki sposób wyzyskiwane, krzywdzone i okradane są kobiety...
- I do tej pory nikt nie zwrócił na to uwagi?... – pytała rozpłomieniona Madzia.
Pan Kazimierz zawahał się i skromnie spuścił oczy.

Początkowo wyraz "samodzielność" wymawiała tylko panna Howard, potem nauczycielki i damy klasowe, a dziś – powtarzają go starsze uczennice i nawet ich matki.