Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Pił wcześniej whiskey i przekonał się, że dzięki niej życie jest znośne, że traci ostre kanty; że to dobra płuczka dla rozpędzonych umysłów, że je wyhamowuje, uspokaja, unieruchamia w postaci widocznego punktu.

Tymczasem nasza szczęśliwa passa skończyła się tak, jak wszystkie szczęśliwe passy się kończą. Mieliśmy bardzo mało pieniędzy i piliśmy wino.

Chichotała, zaglądała mi w oczy, muskając mnie od czasu do czasu jakimś fragmentem swego ciała. Była tak natrętna, że budziło to wręcz lęk: człowiek miał chęć uciec przed taką presją. Jak większość kobiet, chciała mieć nadal to, czego już mieć nie mogła.

Potem poszliśmy do łóżka. Światła były pogaszone, wlazłem na nią po ciemku, raz czy dwa razy popchnąłem do oporu i znieruchomiałem.
- Słuchaj, jak ty masz właściwie na imię?
- A czy to, do cholery, nie wszystko jedno? - spytała.

Piłem więcej i byłem bardziej naprany niż skunks w czyśćcu.

witaj w moim robaczywym piekle.
muzyka rzęzi nieczysto.
rybie oczy patrzą ze ściany.
to tu padł ostatni szczęśliwy
strzał.

Nazwij mnie betonem, jeśli chcesz, niekulturalnym chamem, pijakiem, kimkolwiek. To świat mnie ukształtował, a ja ukształtowałem to, co się dało.

- Przyniosę piwo. I będę musiał przyprowadzić żonę. Jesteśmy razem od 27 lat.
- Nie zazdroszczę, odparłem.
- Nie, nie, to jedyny sposób na życie.
- A skąd ty to możesz wiedzieć? Przecież nie znasz innego.

- Wolisz być czy pić? - pytano mnie w ciemnych barach Filadelfii.
- Pić - odpowiadałem.

Lepsza mała spluwa od dużego kutasa...

Ciarki przeszły mi po grzbiecie i znikły pod sufitem.

Głupota to często nagroda za samą siebie.

Byłem wtedy zagubiony i młody, dziś jestem zagubiony i stary.

Wyjechałem z Filadelfii - w poszukiwaniu nowych kłopotów. Kłopoty znalazłem, jak zwykle, ale tego, czego szukałem - poza kłopotami - jeszcze nie.

Kot to piekielny czort.

Kiedy się obudziłem, usłyszałem ją w łazience. Może powinienem był ją zerżnąć? Skąd facet może wiedzieć, co ma robić? Doszedłem do następujących konkluzji. Jeśli żywisz do kobiety jakieś uczucia, powściągnij swoją naturalną chęć, by ją natychmiast zerżnąć. Nie obawiaj się, zdążysz. Jeśli jej nie znosisz od samego początku, spróbuj od razu ją wydymać.

Nie. Zabłąkałem się na skutek ignorancji i strachu. Nie jestem normalnym facetem. Jestem pełnym zahamować pętakiem z miasta. Ot, jeszcze jeden nieudacznik, który nie ma nic do zaoferowania.

za kwadrans północ
a ja
pijany...słuchaj, wyluzuj, czytałeś
gorsze
wiersze niż
ten...a ja je
napisałem.

- Chcę porozmawiać z Tobą sam na sam, Lydio.
- Podobają mi się Twoi znajomi. Nie mam tylu okazji do spotykania się z ludźmi co ty. Lubię ludzi!
- Ja za nimi nie przepadam.
- Wiem. Ale ja ich lubię. Ludzie przychodzą, żeby się z tobą zobaczyć. Może gdyby nie przychodzili w tym celu, bardziej być ich akceptował.
- Nie, im rzadziej ich widuje, tym bardziej ich lubię.

"poroniony raj"
złe dni i złe noce zdarzają się teraz
zbyt często, stare marzenie, żeby przed śmiercią
przeżyć kilka łatwych lat - rozwiało się jak wszystkie inne.
szkoda, szkoda, szkoda.
od początku, przez cały
wiek średni aż do końca:

szkoda, szkoda, szkoda.

chwilami
błyskały iskry nadziei
ale szybko tonęły z powrotem w tej starej miksturze:
w smrodzie rzeczywistości.
nawet kiedy szczęście sprzyjało
a życie tańczyło wcielone,
wiedzieliśmy, że nie potrwa to długo.
szkoda, szkoda, szkoda.
chcieliśmy więcej niż
w ogóle było możliwe:
kobiet kochających i roześmianych,
nocy dość dzikich nawet dla tygrysa,
chcieliśmy dni, które szłyby przez życie
z pewną gracją z odrobiną sensu
z wiarygodnym pożytkiem i nie nadawałyby się tylko do wyrzucenia
lecz byłyby warte pamiętania
byłyby czymś, czym można
szturchnąć śmierć w bebech.

szkoda, szkoda, szkoda.

w ogólnym rozrachunku nasza małostkowa udręka jest oczywiście głupia
i próżna ale czuję, że nasze marzenia takie nie były.
i nie jesteśmy sami.
nieubłagane okoliczności to nie jest czyjaś osobista zemsta na jednostkowym ja.
inni doznają tego samego piekącego chaosu.
szaleją, giną z własnej ręki, szarzeją i biegną ku urojonym bóstwom porażeni
albo idą w alkohol, w narkotyki w przyrodzoną głupotę,
nikną w tej masie nicości którą nazywamy rodzinami, miastami, krajami.
ale nie tylko los jest winien.
sami zmarnowaliśmy swoje szanse, zadławiliśmy własne serca.

szkoda, szkoda, szkoda.

jesteśmy teraz obywatelami nicości.
nawet słońce zna smutną prawdę o tym jak każdy z nas oddał swoje życie i śmierć
we władzę prostego rytuału zbędnego tchórzliwego rytuału
a potem chyłkiem umykając sprzed oblicza chwały
obracając własne marzenia w gnój mówił

nie, nie, nie, nie

najpiękniejszemu TAK jakie dotąd wypowiedziano:
samemu życiu.