Seksapil tylko wtedy działa jeśli jest naturalny, spontaniczny. Wiele kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy, wielka szkoda.
Nigdy nie byłam szczęśliwa i szczerze mówiąc w życiu nie liczyłam na szczęście, chyba, że w małżeństwie.
Niektórzy nie wierzą, że istniejesz na prawdę, że masz normalne życie. Jesteś czymś do czego zwracają się żeby się oderwać od codzienności. Pracujesz w rozrywce i tylko rozrywce masz służyć.
Bardzo często kiedy wychodzę z mojego nowojorskiego mieszkania ktoś mnie zaczepia mówiąc `Cześć Merilyn, jak się dzisiaj miewasz?`. Nie wiem ale w jakiś sposób czuje się zaszczycona. Najpierw pogwizdują bo przecież niebrzydka dziewczyna, blondyka dosyć zadbana, potem nagle: `Boże, przecież to Merilyn Monroe!` (Śmiech).
Jeśli jestem gwiazdą to nie dzięki wytwórniom czy impresariom tylko zwykłym ludziom. Do wytwórni przychodziły codziennie setki listów od wielbicieli, pisali, że jestem jedyną prawdziwą gwiazdą w stanach. Gwiazdą? Byłam zdumiona. Szefowie wytwórni nie wierzyli, że nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Człowiek jest obdarzony płcią i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Nie wiem dlaczego tak wiele osób traktuje płeć jako coś ohydnego czy wstydliwego. Do nagich zdjęć przekonał mnie Tom Kelley (...). Początkowo byłam niechętna ale potem pomyślałam, że skoro mam być symbolem czegoś to dlaczego nie seksu. W to przynajmniej wierzę. Szkoda tylko, że symbol z natury jest rzeczą, nie chciałam stać się przedmiotem.
Zajmowałam się zawsze sobą, świat nie bardzo mnie pociągał, wydawał się szary i ponury. Po za tym czułam, że świat mnie nie chce i nagle jakby się przede mną otworzył, ludzie zaczeli się do mnie uśmiechać, okazywać mi sympatie.
Nie miałam normalnego dzieciństwa niewiele było w nim zabawy, śmiechu, radosnych chwil. Może dlatego umiałam docenić każdy, choć trochę lepszy okres.
Boję się publiczności, tłumy napawają mnie przerażeniem, ale ludziom, pojedynczym ludziom, nie potrafię nie ufać.
Czasem boje się wychodzić z domu. Mam wrażenie że każdy chce urwać dla siebie jakiś kawałek mnie, kawałek mojego życia. Oni chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak jest mi ciężko. Najchętniej rozerwali by Cię na strzępy, a ja chcę normalnie żyć, móc robić to co wszyscy. Czasem przestaję wierzyć, że to kiedyś nastąpi. Po za tym potrzebuję samotności, jak każda twórcza osoba, dlaczego oni nie umieją tego zrozumieć.
Nie umiałam być zwykłą kurą domową, miałam zbyt wiele marzeń a z drugiej strony są takie dni kiedy chciałabym być nikim, powiedzmy sprzątać ulice. Często mi się to zdarza kiedy idę spacerem do wytwórni, marzy mi się zwyczajne życie, ale chyba jest już za późno.
Pewien aktor powiedział kiedyś, że całując się ze mną czuł się jakby całował hitlera. Jego problem. Jeśli mam grać intymną scenę z kimś kto ma takie podejście, włączam wyobraźnię i po sprawie. Tamten znika, na jego miejscu pojawia się ktoś inny.
Sława i szczęscie to wszystko mija. Zwłaszcza sierota nie jest w stanie zaznać w zyciu prawdziwego szczęścia, a właściwie nie sierota co dziecko któremu odebrano matkę.
Pyta mnie Pan o sławę? Sława jest zwodnicza i kapryśna. Ma naturalnie swoje dobre strony ale ma też i złe. Poznałam jedne i drugie.
Nie przejmuje się klasycznymi rolami, w końcu jestem introwertyczką. Granie ekstrawertyczki w "Sniadaniu u Tiffaniego" było jedną z natrudniejszych rzeczy które kiedykolwiek zrobiłam.
Ten, kto zaniedbuje i upokarza dzieci, zabija w nich zaufanie, nadzieję i wiarę w jakąkolwiek przyszłość.