[...] trudno wymyślić coś, co zabolałoby człowieka bez serca.
Łamani będą w słońcu, aż słońce się złamie
A śmierć utraci swoją władzę.
W końcu dochodzę do wniosku, że łatwiej jej mówić ludziom to, co chcą usłyszeń, niż przykrą prawdę.
To najgorszy moment, żeby się rozpłakać, ale łzy chyba nie są znane z odpowiedniego wyczucia czasu.
Moje wady są tym, co budzi mnie każdego ranka i co nie pozwala mi zasnąć w nocy.
Muszę się zmusić, żeby zacząć nowe życie, zanim pochłonie mnie stare.
Muszę zmusić się do tego, by przeżyć życie, zanim te, którym żyję, mnie pochłonie.
[...] Cztery lata zajęło mi zakochanie się w nim.
Wystarczyły cztery strony, bym się odkochała.
Ale kiedy wszystko w Tobie krzyczy "Odwróć wzrok!", to właśnie inni będą robić.