Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Brytyjczyków

Zobacz listę Brytyjczyków

Brytyjczycy wg. profesji

-(...) Moglibyśmy zorganizować sponsorowane sprzątanie pokoju wspólnego w Gryffindorze, cały dochód na W. E.S. Z. Podniosłaby się i świadomość, i stan naszego konta...
-Mogę cię najwyżej zasponsorować, żebyś wreszcie przestała gadać o tej WSZY-mruknął ze złością Ron.

- Jak się okazało tej nocy, celem Voldemorta, gdy zamierzał cię opętać, nie było zniszczenie mnie. Było nim zniszczenie ciebie. Miał nadzieję, że kiedy mu się to uda, poświęcę ciebie, żeby zabić jego. Jak widzisz, odsuwając się od ciebie, próbowałem cię chronić. Błąd starego człowieka...

- Mogłabym usłyszeć od Ciebie słówko? [...]
- Tak, może pani usłyszeć ode mnie słówko- warknął Harry. - Nawet dwa. Do widzenia.

Mozolna wędrówka Krystal przez kolejne etapy szkolnej edukacji przypominała podróż kozy przez układ trawienny boa dusiciela - była boleśnie widoczna i nieprzyjemna dla obu stron.

Nie wiem, gdzie się nauczyłeś rozróżniania dobra od zła, Mundungusie, ale wygląda na to, że opuściłeś kilka najważniejszych lekcji.

Gdzieś daleko, za murami gabinetu, słychać było głosy uczniów, zmierzających zapewne, jak pomyślał Harry, do Wielkiej Sali na śniadanie. Wydało mu się wręcz niemożliwe, by na świecie mogli istnieć ludzie, którzy wciąż mieli ochotę, by coś zjeść, którzy się śmiali, którzy ani nie wiedzieli, ani się tym nie przejmowali, że Syriusz Black odszedł na zawsze. Syriusz zdawał się przebywać już o miliony mil stąd, nawet jeśli jakaś cząstka Harry'ego wciąż wierzyła, że jeśli tylko odciągnie zasłonę, odnajdzie tam Syriusza, który na niego spojrzy, który go powita, który - być może - wybuchnie śmiechem przypominającym szczekanie psa.

- Widzisz, Kamień mógł się dostać tylko w ręce kogoś, kto go chciał znaleźć - znaleźć, a nie wykorzystać, bo inaczej zobaczyłby w lustrze nie Kamień, ale samego siebie wytwarzającego złoto albo pijącego Eliksir Życia.

HERMIONA
- Hogwart jest taki wielki
RON
- Wielki. Cudowny. Pełen żarcia. Oddałbym wszystko, żeby tam wrócić.

Jak gdzieś jest raban, to o każdej porze
Wezwij Irytka, będzie jeszcze gorzej!

Albus Potter. Jedna wielka pomyłka. Nawet portrety się odwracają, kiedy wchodzi po schodach.

ZAKAŁA: Postarzałeś się.
HARRY: Owszem.
ZAKAŁA: Ale rozumu ci nie przybyło.

Jeszcze nigdy żaden czarodziej nie zaprosił Zgredka, żeby usiadł… jak równy z równym...

Pani Trelawney przeszła obok nich, szeleszcząc jedwabiami.
- Czy ktoś by chciał, żebym pomogła mu zinterpretować mgliste kształty wewnątrz kuli? - zapytała, podzwaniając bransoletami.
- Ja nie potrzebuję żadnej pomocy - szepnął Ron. - Przecież to jasne. Wieczorem będzie bardzo mglisto.
Harry i Hermiona wybuchnęli śmiechem.

RON: Mnie tam nic nie przeraża. Poza mamą.

- Był związany czarem, któremu podlega jego gatunek, co oznaczało, że musiał być posłuszny bezpośredniemu rozkazowi swojego pana, Syriusza. Przekazał jednak Narcyzie informacje, które dla Voldemorta okazały się bardzo cenne, ale Syriuszowi wydały się banalne i nie zabronił skrzatowi ich ujawniać. - Na przykład? - Na przykład to, że osobą, na której Syriuszowi najbardziej zależy, jesteś ty - powiedział cicho Dumbledore. - Albo to, że Syriusz jest dla ciebie i ojcem, i bratem. Voldemort oczywiście wiedział, że Syriusz jest w Zakonie, i że ty wiesz, gdzie on jest, ale informacje od Stworka pozwoliły mu zrozumieć, że jedyną osobą, którą będziesz chciał uratować bez względu na wszystko, jest Syriusz Black.

Oczywiście amortencja nie wzbudza prawdziwej miłości. Miłości nie można sztucznie wzbudzić lub udać.

To bardzo ważne, mówił mu wtedy Dumbledore, by walczyć, by ciągle walczyć, by nie ustawać w walce, bo tylko wtedy zło można powstrzymać, choć nigdy nie da się go całkowicie wyplenić...

Był to złośliwy, chłodny wiatr. Wyszukiwał u swoich ofiar najsłabsze punkty, takie jak kark albo kolana, wyrywając ludzi ze snu na jawie i pozbawiając ich pociechy, jaką jest ucieczka od rzeczywistości.

DRACO: Wiesz, zawsze ci zazdrościłem Weasleya i Granger. Miałem...GINNY: Crabbe'a i Goyle'a.
DRACO: Dwóch przygłupów, którzy nie potrafili odróżnić jednego końca miotły od drugiego.

Jest martwy jak kamień - powiedział Howard, jakby martwość była stopniowalna i ta, której nabawił się Barry Fairbrother, okazała się wyjątkowo paskudna.