Z mojego piękna rośnie głód. Chcę sprawić ból tym, których oświecam, chcę okraść moich obdarowanych. Przepełnia mnie potrzeba zła. Chcę cofnąć dłoń, w momencie kiedy wyciąga się już do niej druga dłoń. Podobnie do wodospadu, który waha się, czy ma spaść w dół. Przepełnia mnie głód zła. Taką zemstę wymyśla moja pełnia, taka złośliwość pęcznieje z mojej samotności.