Wzdycham ciężko, czując, że zaraz się rozpłaczę. Patrzę w sufit, usiłując jakoś się opanować. Zamykam oczy i przykładam rękę do czoła. Wciągam powietrze, by wydobyć z siebie to jedno słowo, które zniszczy jej życie.
Czego krzyczysz... co noga? A tamtemu głowę urwało i nie krzyczy, a ty o takie głupstwo.
Półgłówki zrobili burdę, którą wszyscy ciężko przypłacić mogą.